Reklama
Reklama
Reklama

W Bełchatowie jak za dawnych lat: PGE Skra gra z Resovią

Czas 2 min czytania
W Bełchatowie jak za dawnych lat: PGE Skra gra z Resovią

PGE Skra Bełchatów Fot. skra.pl

Jeszcze niedawno mecze PGE Skry Bełchatów z Asseco Resovią decydowały o mistrzostwie Polski. Dziś obie drużyny chcą nawiązać do czasów świetności, lecz największymi faworytami PlusLigi nie są.

Reklama

Statystyka spotkań między tymi zespołami jest korzystna dla PGE Skry, która wygrała 43 razy i przegrała 18. U siebie ta różnica jest jeszcze większa, bowiem rzeszowianie zwyciężyli w tylko pięciu z 31 meczów. Dwa ostatnie mecze – w ćwierćfinale play-off poprzedniego sezonu – zakończyły się korzystnie dla bełchatowian 3:0 i 3:1, lecz w sezonie zasadniczym lepsza była Asseco Resovia.

Resovia na wielkich zakupach

Od tego czasu dużo się jednak zmieniło, bo przed obecnymi rozgrywkami w Rzeszowie poszaleli ze wzmocnieniami. Z ZAKSY Kędzierzyn-Koźle sprowadzono Jakuba Kochanowskiego i Pawła Zatorskiego (obaj grali w PGE Skrze), z Perugii Macieja Muzaja (też grał w Bełchatowie), z Dynama Moskwa Sama Deroo, przyszedł też reprezentant Słowenii Jan Kozamernik. To nie koniec, gdyż z Jastrzębskiego Węgla skuszono Jakuba Buckiego, super zmiennika, który swoją zagrywką rozstrzygnął wiele meczów. A przecież pozostali Fabian Drzyzga, Klemen Cebulj, Rafał Buszek i Nicolas Szerszeń. Takiej plejady gwiazd nie ma nikt w PlusLidze.

Reklama

A jednak początek sezonu nie jest dla rzeszowian dobry, podobnie zresztą jak dla PGE Skry. Obie drużyny zdobyły po 12 punktów i zajmują szóste i siódme miejsce. Bełchatowianie zawodzą zwłaszcza w swojej hali, w której przegrali po 2:3 z ZAKSĄ i niespodziewanie z LUK Lublin, apokonali Indykpol AZS Olsztyn oraz Stal Nysa, ale też tylko po 3:2. Potencjał drużyny jest dużo wyższy, ale dotąd udało się go w pełni pokazać i utrzymać jedynie w spotkaniu z Projektem w Warszawie (3:0).

PGE Skra musi zagrać jak w stolicy

Trener Slobodan Kovać w tygodniu oszczędzał swoich liderów, wystawiając zmienników w meczach z Madostią Brcko w pucharze CEV. Teraz jednak do hali Energia przyjedzie dużo silniejszy rywal, więc Grzegorz Łomacz, Milad Ebadipour, Dick Kooy, Aleksandar Atanasijević i Kasper Piechocki będą musieli pokazać wszystko, co potrafią. Wiele zależeć będzie od Irańczyka, który jest najbardziej chimerycznym zawodnikiem PGE Skry. Gdy w stolicy zagrał tak, jak potrafi, efektem była wyraźna wygrana. Z LUK-iem wypadł jednak słabo. Na szczęście zaległości treningowe nadrabia szybko Robert Taht, były gracz Asseco Resovii. Na pewno emocji nie zabraknie.

PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów, poniedziałek, godzina 20:30, transmisja w Polsacie Sport

Reklama

Siatkówka

PGE Skra BełchatówPlusLigaResovia Rzeszów

Dodaj komentarz

Reklama