Reklama
Reklama

Widzew w komplecie na GKS Tychy. Ale liczy na transfer

Czas 2 min czytania
Widzew w komplecie na GKS Tychy. Ale liczy na transfer

Konrad Reszka, bramkarz Widzewa Fot. Marian Zubrzycki

Coraz bliżej jest moment, kiedy trener Widzewa będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Czy będzie tak już przed niedzielnym spotkaniem z GKS-em Tychy?

Reklama

Z ośmiu rozegranych dotąd meczów w Fortuna 1. Lidze tylko dwukrotnie Widzew wychodził na boisko w takim składzie. Było to dawno, bo w spotkaniach z Sandecją Nowy Sącz i Zagłębiem Sosnowiec, czyli dwóch pierwszych w sezonie. Później już były zmiany, ale z różnych powodów. Głównym były urazy, które wykluczyły m.in. Michała Grudniewskiego, Pawła Zielińskiego, Fabio Nunesa i Abdul Aziza Tetteha. Ostatnim, który opuścił mewcz z powodu kontuzji był w piątek Jakub Wrąbel.

Czy jest alternatywa dla Wrąbla w Widzewie?

O ile na większości pozycji Janusz Niedźwiedź ma kim zastąpić kontuzjowanych lub będących w słabej formie, to w bramce rywalizacji nie ma. Konrad Reszka to zawodnik ambitny, zdolny, lecz niedoświadczony. Przeciwko GKS-owi Katowice zagrał dopiero po raz drugi w pierwszej lidze, a pierwszy raz od początku. Wytrzymał presję, kapitalnie wspierany przez kolegów, a zwłaszcza kibiców. Nic dziwnego, że trener mówił, że słysząc, jak fani skandują nazwisko młodego bramkarza, miał ciarki.

Reklama

PRZECZYTAJ TEŻ: Trener Widzewa: Miałem ciarki, gdy kibice wsparli Konrada

Szkoda, że Reszce nie udało się zachować czystego konta, bo wtedy występ byłby perfekcyjny. Przy straconym golu nie zawinił, a wcześniej obronił kilka groźnych strzałów. Nic nie ujmując wychowankowi, problem w tym, że Widzew potrzebuje bramkarza doświadczonego. Takim jest Wrąbel, który ma jednak pecha do kontuzji. W seniorskiej karierze nie zdarzył mu się jeszcze sezon bez przerwy spowodowanej urazem. Najbliżej był w rozgrywkach 2016/2017 w Olimpii Grudziądz, gdy dotrwał do 25 kolejki. Wtedy w meczu z Górnikiem Zabrze zszedł z boiska już w 6. minucie i pauzował w sześciu spotkaniach.

Jakub Wrąbel Fot. Marian Zubrzycki

Później kluczowym graczem był w Stali Mielec i wiosną w Widzewie. Ani w jednym, ani w drugim klubie nie rozegrał wszystkich możliwych spotkań, a przyczyną były kontuzje. Dlatego budując silną drużynę klub z al. Piłsudskiego potrzebuje też rywalizacji w bramce. Reszce brakuje doświadczenia, bo przed pierwszoligowym debiutem w ostatniej kolejce ubiegłego sezonu występował najwyżej w czwartoligowym KS Kutno. Co ciekawe, mecz z GKS-em był dla niego pierwszym oficjalnym w tym sezonie, bo nie grał nawet w rezerwach.

Reklama

Kontuzje to historia

Można sobie wyobrazić sytuację, że Wrąbel ma uraz (odpukujemy!), Reszka dostaje czerwoną kartkę i Widzew zostaje z 17-letnim Mateuszem Ludwikowskim. To pokazuje, że priorytetem dla klubu jest znalezienie jeszcze jednego bramkarza. Poszukiwania ponoć trwają, a priorytetem jest młodzieżowiec.

Na razie informacje są takie, że Wrąbel trenuje i powinien być do dyspozycji trenera Niedźwiedzia w spotkaniu w Tychach (w niedzielę o godzinie 12.40). To nie koniec dobrych wieści, gdyż wyleczyli się już Tetteh i Nunez. Ten pierwszy mógłby już wyjść na boisko w meczu z GKS-em, ale sztab trenerski nie chciał ryzykować.

Jedynym, który nie jest zdolny do gry, jest Przemysław Kita. Według szkoleniowca Widzewa napastnik powinien wrócić w październiku (tutaj Niedźwiedź wyjaśnia).

Reklama

JAK TYPUJĄ BUKMACHERZY

Reklama

Piłka nożna

Jakub WrąbelKonrad ReszkaWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama