Widzew zawodzi? Jest super, więc o co wam chodzi?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Widzew zawodzi? Jest super, więc o co wam chodzi? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaRok temu po pięciu kolejkach Widzew miał trzy punkty mniej, niż ma teraz. Tymczasem kibice marudzą. Ale chyba mają do tego prawo. Wyjaśniamy, dlaczego. Dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki to bilans Widzewa po pierwszym meczach sezonu 2023/2024. A w tym jest jeszcze wygrana w niezwykle prestiżowych derbach Łodzi.

Rok temu po pięciu kolejkach Widzew miał trzy punkty mniej, niż ma teraz. Tymczasem kibice marudzą. Ale chyba mają do tego prawo. Wyjaśniamy, dlaczego.

Dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki to bilans Widzewa po pierwszym meczach sezonu 2023/2024. A w tym jest jeszcze wygrana w niezwykle prestiżowych derbach Łodzi. Jest lepiej niż rok temu, a przecież tamta jesień była bardzo dobra.

Oczywiście teraz mogło by być lepiej. Z Pogonią Szczecin czerwono-biało-czerwoni prowadzili, ale przegrali i to zasłużenie. Ale już z Jagiellonią Białystok wypadało zdobyć chociaż jeden punkt. Widzew też prowadził, ale cofnął się do obrony i stracił dwa gole. Jaga nie grała nic wielkiego.

Widzew pokazał charakter

Zespół trenera Janusza Niedźwiedzia był też lepszy w piątkowy wieczór od Górnika. To on prowadził grę, chociaż wielu sytuacji nie miał. Najlepszą Jordi Sanchez, po którego uderzeniu głową piłka trafiła w poprzeczkę. Na szczęście Hiszpan poprawił się w doliczonym czasie gry i łodzianie uratowali punkt. - Uważam, że zasługiwaliśmy dzisiaj na więcej, ale jeden punkt jest zawsze lepszy niż zero. Mieliśmy więcej dobrych okazji do strzelenia gola, graliśmy lepiej, mieliśmy więcej posiadania piłki i więcej akcji w ataku niż rywale - ocenił Jordi.

- W przekroju całego spotkania to my dyktowaliśmy warunki i stworzyliśmy więcej sytuacji. Z jednej strony zasługiwaliśmy na więcej, a z drugiej gratulacje dla drużyny za to, że walczyła do samego końca i zdobyła bramkę w doliczonym czasie gry. Dobrze zapracowaliśmy na tego gola - to już słowa trenera Janusza Niedźwiedzia.

Na mecz w Zabrzu, na jego rozstrzygnięcie, inaczej spojrzy kibic optymista, a inaczej kibic pesymista. Ten drugi będzie niezadowolony, bo Widzew powinien z Górnikiem wygrać, pierwszy będzie się cieszył, bo po pierwsze - drużyna po dwóch porażkach na wyjazdach przełamała tę serię i tym razem nie przegrała, a po drugie - widzewiacy pokazali charakter, bo wywalczyli remis w doliczonym czasie gry. Kibic optymista może nawet wspomnieć o charakterze i rzeczywiście drużyna go pokazała.

W internecie, w mediach społecznościowych, nie brakuje jednak niezadowolonych fanów. Wielu z nich krytykuje styl zespołu. Najpierw po dwóch porażkach w Szczecinie i Białymstoku, gdzie Widzew prowadził, ale potem cofnął się do defensywy i w efekcie stracił wszystko. Nie brakowało opinii, że to niezgodne ze stylem zespołu Niedźwiedzia (a nawet strategią klubu), który przecież miał atakować nawet wtedy, gdy prowadzi. Oczywiście wszystkim humory poprawiło zwycięstwo w derbach, ale w piątkowy wieczór znów wróciły narzekania. Na styl drużyny, na błędy w obronie, na niecelne podania. Oczywiście na wynik aż do 95. minuty. I niewiele brakowało, by kibice mieli popsuty weekend. Ale gol Jordiego zmienił niemal całkowicie odbiór tego meczu. Tak w futbolu bywa.

Na co jeszcze narzekają kibice Widzewa?

Fanom drużyny z Serca Łodzi ulewa się m.in. przez ich zdaniem słabe letnie wzmocnienia. Z nowych piłkarzy wzmocnieniem póki co są Fran Alvarez (bardzo dobry mecz w Zabrzu) i Luis Silva. Inni grają mało.

W klubie też chyba nie są zadowoleni, bo przecież planowany był (ciągle jest?) kolejny transfer, by wzmocnić defensywę. W pierwszych trzech meczach sezonu Widzew tracił średnio dwa gole na mecz. W Zabrzu potwierdziło się, że obrona powinna być wzmocniona, bo gdy zabrakło Silvy (z powodu czerwonej kartki), to zrobił się kłopot. Jego zastępca Mateusz Żyro był antybohaterem. Gdy z jakiegoś powodu wypadnie kiedyś dwóch obrońców, to będzie duży problem. W poprzednim sezonie w kadrze był o jeden doświadczony piłkarz do defensywy więcej. Nie wiadomo, czy kogoś klub jeszcze sprowadzi.

Sporo kibiców ma też trenerowi Niedźwiedziowi za złe, że stawia na Filipa Przybułka. Z jednej strony cieszą się, że szanse dostaje chłopak z Akademii Widzewa, z drugiej widzą, że Przubyłek nie jest jeszcze gotowy do gry w PKO Ekstraklasie. Nastolatek po prostu wyraźnie odstaje, jeśli chodzi o czysto piłkarskie umiejętności.

Kiedy Widzew naprawdę zdominuje rywala?

Weekend i najbliższy tydzień fani Widzewa spędzą w dobrych humorach, po tym, jak drużyna wyrwała remis w Zabrzu. To na trochę pozwoli zapomnieć o problemach. Ale można być  pewnym, że te jeszcze wrócą.

Fajnie, że widzewiacy niemal zawsze walczą do końca. W poprzednim sezonie aż 18 razy strzelali gole w doliczonym czasie gry. Teraz znów to zrobili. Ale czasem, dla odmiany, kibice pewnie chętnie obejrzeliby też mecz, w którym Widzew zdobywa przewagę, utrzymuje kontrolę nad spotkaniem i spokojnie strzela gole. Po raz ostatni taki mecz "przydarzył się" drużynie w październiku 2022 roku, kiedy 3:0 wygrał z Zagłębiem Lubin. 26 kolejnych meczów było innych (w większości przegranych).

W tym roku udało się wygrać (jednym golem) tylko cztery razy. I pewnie dlatego, chociaż sytuacja jest lepsza niż rok temu, kibice narzekają. Mecze w Białymstoku i Zabrzu miały szansę i powinny wyglądać, jak ten z Zagłębiem, a tymczasem pierwszy zakończył się porażką, a drugi heroiczną walką o jeden punkt. Super, że był charakter, szkoda, że znów piłkarsko nie wyszło.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo