Rok temu po pięciu kolejkach Widzew miał trzy punkty mniej, niż ma teraz. Tymczasem kibice marudzą. Ale chyba mają do tego prawo. Wyjaśniamy, dlaczego.
Dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki to bilans Widzewa po pierwszym meczach sezonu 2023/2024. A w tym jest jeszcze wygrana w niezwykle prestiżowych derbach Łodzi. Jest lepiej niż rok temu, a przecież tamta jesień była bardzo dobra.
Oczywiście teraz mogło by być lepiej. Z Pogonią Szczecin czerwono-biało-czerwoni prowadzili, ale przegrali i to zasłużenie. Ale już z Jagiellonią Białystok wypadało zdobyć chociaż jeden punkt. Widzew też prowadził, ale cofnął się do obrony i stracił dwa gole. Jaga nie grała nic wielkiego.
Widzew pokazał charakter
Zespół trenera Janusza Niedźwiedzia był też lepszy w piątkowy wieczór od Górnika. To on prowadził grę, chociaż wielu sytuacji nie miał. Najlepszą Jordi Sanchez, po którego uderzeniu głową piłka trafiła w poprzeczkę. Na szczęście Hiszpan poprawił się w doliczonym czasie gry i łodzianie uratowali punkt. - Uważam, że zasługiwaliśmy dzisiaj na więcej, ale jeden punkt jest zawsze lepszy niż zero. Mieliśmy więcej dobrych okazji do strzelenia gola, graliśmy lepiej, mieliśmy więcej posiadania piłki i więcej akcji w ataku niż rywale - ocenił Jordi.
- W przekroju całego spotkania to my dyktowaliśmy warunki i stworzyliśmy więcej sytuacji. Z jednej strony zasługiwaliśmy na więcej, a z drugiej gratulacje dla drużyny za to, że walczyła do samego końca i zdobyła bramkę w doliczonym czasie gry. Dobrze zapracowaliśmy na tego gola - to już słowa trenera Janusza Niedźwiedzia.
Na mecz w Zabrzu, na jego rozstrzygnięcie, inaczej spojrzy kibic optymista, a inaczej kibic pesymista. Ten drugi będzie niezadowolony, bo Widzew powinien z Górnikiem wygrać, pierwszy będzie się cieszył, bo po pierwsze - drużyna po dwóch porażkach na wyjazdach przełamała tę serię i tym razem nie przegrała, a po drugie - widzewiacy pokazali charakter, bo wywalczyli remis w doliczonym czasie gry. Kibic optymista może nawet wspomnieć o charakterze i rzeczywiście drużyna go pokazała.
W internecie, w mediach społecznościowych, nie brakuje jednak niezadowolonych fanów. Wielu z nich krytykuje styl zespołu. Najpierw po dwóch porażkach w Szczecinie i Białymstoku, gdzie Widzew prowadził, ale potem cofnął się do defensywy i w efekcie stracił wszystko. Nie brakowało opinii, że to niezgodne ze stylem zespołu Niedźwiedzia (a nawet strategią klubu), który przecież miał atakować nawet wtedy, gdy prowadzi. Oczywiście wszystkim humory poprawiło zwycięstwo w derbach, ale w piątkowy wieczór znów wróciły narzekania. Na styl drużyny, na błędy w obronie, na niecelne podania. Oczywiście na wynik aż do 95. minuty. I niewiele brakowało, by kibice mieli popsuty weekend. Ale gol Jordiego zmienił niemal całkowicie odbiór tego meczu. Tak w futbolu bywa.
Na co jeszcze narzekają kibice Widzewa?
Fanom drużyny z Serca Łodzi ulewa się m.in. przez ich zdaniem słabe letnie wzmocnienia. Z nowych piłkarzy wzmocnieniem póki co są Fran Alvarez (bardzo dobry mecz w Zabrzu) i Luis Silva. Inni grają mało.
W klubie też chyba nie są zadowoleni, bo przecież planowany był (ciągle jest?) kolejny transfer, by wzmocnić defensywę. W pierwszych trzech meczach sezonu Widzew tracił średnio dwa gole na mecz. W Zabrzu potwierdziło się, że obrona powinna być wzmocniona, bo gdy zabrakło Silvy (z powodu czerwonej kartki), to zrobił się kłopot. Jego zastępca Mateusz Żyro był antybohaterem. Gdy z jakiegoś powodu wypadnie kiedyś dwóch obrońców, to będzie duży problem. W poprzednim sezonie w kadrze był o jeden doświadczony piłkarz do defensywy więcej. Nie wiadomo, czy kogoś klub jeszcze sprowadzi.
Sporo kibiców ma też trenerowi Niedźwiedziowi za złe, że stawia na Filipa Przybułka. Z jednej strony cieszą się, że szanse dostaje chłopak z Akademii Widzewa, z drugiej widzą, że Przubyłek nie jest jeszcze gotowy do gry w PKO Ekstraklasie. Nastolatek po prostu wyraźnie odstaje, jeśli chodzi o czysto piłkarskie umiejętności.
Kiedy Widzew naprawdę zdominuje rywala?
Weekend i najbliższy tydzień fani Widzewa spędzą w dobrych humorach, po tym, jak drużyna wyrwała remis w Zabrzu. To na trochę pozwoli zapomnieć o problemach. Ale można być pewnym, że te jeszcze wrócą.
Fajnie, że widzewiacy niemal zawsze walczą do końca. W poprzednim sezonie aż 18 razy strzelali gole w doliczonym czasie gry. Teraz znów to zrobili. Ale czasem, dla odmiany, kibice pewnie chętnie obejrzeliby też mecz, w którym Widzew zdobywa przewagę, utrzymuje kontrolę nad spotkaniem i spokojnie strzela gole. Po raz ostatni taki mecz "przydarzył się" drużynie w październiku 2022 roku, kiedy 3:0 wygrał z Zagłębiem Lubin. 26 kolejnych meczów było innych (w większości przegranych).
W tym roku udało się wygrać (jednym golem) tylko cztery razy. I pewnie dlatego, chociaż sytuacja jest lepsza niż rok temu, kibice narzekają. Mecze w Białymstoku i Zabrzu miały szansę i powinny wyglądać, jak ten z Zagłębiem, a tymczasem pierwszy zakończył się porażką, a drugi heroiczną walką o jeden punkt. Super, że był charakter, szkoda, że znów piłkarsko nie wyszło.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.