Reklama
Reklama

Wielki pech kapitana Widzewa. Ale i on świętował

Czas < 1 min czytania
Wielki pech kapitana Widzewa. Ale i on świętował

LODZ. 07.05.2022 PILKA NOZNA. FORTUNA I LIGA. WIDZEW LODZ - RESOVIA RZESZOW N/Z PATRYK STEPINSKI, MAREK MROZ FOT. MARIAN ZUBRZYCKI

Walczyć cały sezon o awans, wywalczyć go w ostatniej kolejce na swoim stadionie i zamiast fetować z kibicami, pojechać do szpitala? Najgorzej.

Taka nieprzyjemna sytuacja zdarzyła się niestety Patrykowi Stępińskiemu. W niedzielnym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała kapitan Widzewa upadł nieszczęśliwie na murawę i uderzył się w głowę. Już w 33. minucie musiał opuścić boisko, chociaż ambitnie próbował grać dalej. Z szatni pojechał karetką do szpitala, gdzie przeszedł badania.

Reklama

Na szczęście okazało się, że to nic bardzo poważnego, chociaż w przypadku urazów głowy, to zawsze groźne. Ale Stępiński ponoć ma się już dobrze. Niestety ominęła go wielka feta na stadionie, a przecież on też dołożył swoją cegiełkę do sukcesu drużyny. Nawet sporo cegieł.

Jak się jednak dowiedzieliśmy, kapitan jest tylko poobijany i później dołączył do kolegów, którzy razem z kibicami świętowali w jednym z lokali w centrum. Na profilach niektórych piłkarzy w mediach społecznościowych można co nieco zobaczyć. Choćby u Matii Montiniego.

Reklama

Trzymaj się Kapitanie!

Reklama

Piłka nożna

Patryk StępińskiWidzew Łódź

Komentowanie zablokowane

Reklama