Wyścig żółwi trwa w najlepsze. Widzew i GKS idą „łeb w łeb”

LODZ.21.06.2020 PILKA NOZNA. II LIGA. WIDZEW LODZ - LECH II POZNAN. N/Z HENRIK OJAMAA FOT. MARIAN ZUBRZYCKI/400MM.PL

Reklama

Czas < 1 min czytania

Po dzisiejszej porażce z Resovią piłkarze Widzewa powinni z hukiem wylecieć z czołowej dwójki II ligi. Powinni, ale nie wylecieli. W istnym wyścigu żółwi jeszcze wolniejszy okazuje się GKS Katowice.

Reklama

Widzew przed meczem 33. kolejki miał punkt przewagi nad trzecim GKS-em. Przegrana z Resovią sprawiła, że katowiczanie stanęli przed szansą przeskoczenia łódzkiej ekipy. Tym bardziej, że podopieczni trenera Góraka wychodzili na boisko wiedząc, że Widzew poległ w Rzeszowie.

– Przegraliśmy bardzo ważny mecz w kontekście walki o bezpośredni awans do I ligi i w tej chwili musimy liczyć na to, że rywale również pogubią punkty. To dla nas bardzo rozczarowujące, bo dzisiejsze spotkanie miało zupełnie inaczej wyglądać – mówił po meczu trener Marcin Kaczmarek.

I widzewiacy się nie przeliczyli. Zawodnicy GKS-u zdecydowanie nie udźwignęli ciężaru starcia ze Stalą Stalowa Wola, bo przez całe zawody to ich rywale byli dużo lepsi.

Reklama

Zły na swoich piłkarzy był po meczu Rafał Górak. Trener GKS-u nie chciał na gorąco komentować postawy zespołu. 

– Gratulacje dla Stali za zasłużone zwycięstwo. Dziękuję – powiedział na konferencji prasowej, po czym opuścił salę konferencyjną.

Reklama

Widzew ma tym samym furę szczęścia. Przed ostatnią kolejką łodzianie utrzymali punkt przewagi nad trzecim zespołem w tabeli. Do postawienia został jeden krok. W spotkaniu kończącym sezon 2019/2020 łodzianie muszą na swoim stadionie pokonać Znicza Pruszków. 

Trzy punkty na własnym stadionie pozwolą wywalczyć bezpośredni awans do I ligi, jednocześnie uniknąć kolejnej lawiny negatywnych komentarzy, które na pewno pojawiłyby się w przypadku utraty miejsca w czołowej dwójce.

fot. Marian Zubrzycki

Piłka nożna

Widzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz