Reklama
Reklama

Co chciał ukryć trener Widzewa?

Czas 2 min czytania
Co chciał ukryć trener Widzewa?

Sobotni sparing Widzewa z Pogonią Grodzisk Mazowiecki był jedną wielką tajemnicą. Nie było transmisji, na stadion nie wpuszczono dziennikarzy, nawet skład został podany bez ustawienia na pozycjach.

Reklama

Decyzję o utajnieniu ostatniego sprawdzianu przed rozpoczęciem sezonu w Fortuna 1. Lidze podjął trener Janusz Niedźwiedź. Była ona zaskakująca, bo dotąd coś takiego prawie się w Widzewie nie zdarzało. Owszem, zamykane były treningi albo odwoływana transmisja w klubowej telewizji. Takiej konspiracji jednak nie było.

Być może szkoleniowiec chciał ukryć nowe ustawienie zespołu, który – co opowiadają zawodnicy – ma ponoć grać w ustawieniu 1-3-4-3. To taktyka ofensywna, ale i wymagająca dobrych wykonawców w defensywie. Tymczasem w Widzewie jest dwóch stoperów gotowych do występu, dlatego jako trzeci obrońca ustawiany jest Patryk Stępiński. Być może na niedzielny pojedynek z Sandecją Nowy Sącz gotowy będzie Tomasz Dejewski, sprowadzony w ubiegłym tygodniu. Na razie Niedźwiedź nie może liczyć na Daniela Tanżynę, dopiero wracającego do sił po kontuzji pleców.

Reklama

Na pozostałych pozycjach wielkiego wyboru w Widzewie nie ma, ponieważ kadra jest nieliczna, a dodatkowo nie są zdolni do gry Patryk Mucha i Karol Czubak. Zaległości treningowe mają Juliusz Letniowski i ostatni nabytek: Abdel Aziz Tetteh. Letniowski, który z powodu urazu wyjechał z obozu, grał w sobotę 25 minut (według informacji na oficjalnej stronie Widzewa), a Ghańczyk wcale. Trudno przypuszczać, żeby obaj wyszli od pierwszej minuty przeciwko Sandecji.

Przy grze trójką obrońców znikome szanse na występy w podstawowym składzie ma Filip Becht, który jest lewym obrońcą. Wydaj się, że w roli młodzieżowca niepodważalną pozycję ma pozyskany ze Skry Częstochowa Radosław Gołębiowski, ustawiony w drugiej linii, obok Marka Hanouska, Pawła Zielińskiego i Mateusza Michalskiego. Jeśli nie dojdzie do transferu last minute, to w pierwszej ofensywnej linii wystąpią Dominik Kun i Paweł Tomczyk dziś jedyny napastnik w Widzewie.

Sytuacja kadrowa nie jest wiec łatwa i pozostaje mieć nadzieję, że przed kolejnymi spotkaniami trener Niedźwiedź będzie miał większy wybór i będzie mógł zaskoczyć rywali zmianami w jedenastce.

Reklama

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama