Drużyna jest jak cyrk, a trener jak treser

Reklama


Czas 2 min czytania

Karuzela trenerska. Pewnie za chwilę ruszy, już docierają plotki o dokładnym oliwieniu maszynerii w paru klubach. Zastanawiałem się wielokrotnie nad trafnością określenia: karuzela. Rozumiem, że autor miał na myśli cykliczność zmian i powrotów, ktoś zostaje zwolniony, by za jakiś czas powrócić. Znane są przypadki wielokrotnych powrotów na ławkę trenerską ludzi, przed którymi wydawałoby się drzwi klubu są na zawsze zamknięte.

A może kluczowym aspektem tego porównania jest siła odśrodkowa karuzeli, która każdego szkoleniowca z impetem, wcześniej czy później, wystrzeli z posady.

Karuzela sugeruje dobrą zabawę, rozrywkę, relaks i rozluźnienie, co moim zdaniem niezbyt dobrze opisuje charakter pracy trenerskiej. Myślę, że trafniejsze będzie porównanie trenera do tresera dzikich zwierząt w cyrku. Zadanie stworzenia zgranej ekipy jest arcytrudne, stadko składa się przecież z drapieżników i roślinożerców, które muszą ze sobą współpracować. Trzeba zadbać by gepard w ataku, nie stracił szybkości, ale jednocześnie był wytrzymały, aby po jednej przebieżce nie odpoczywał pół meczu. Antylopę na boku pomocy trzeba nauczyć by nie odstawiała kopyta, ma walczyć a nie tylko biegać w tę i z powrotem. Lew w środku pomocy powinien kierować całą ekipą, a nie podgryzać zebrę i warczeć na sędziego. Nosorożec w obronie ma przerywać akcje przeciwników, a nie taranować wszystko, co znajdzie się w pobliżu, nie wyłączając swoich. Szympansa w bramce trzeba nauczyć koncentracji, ma skupić się na grze, a nie wisieć na poprzeczce i zabawiać się z kibicami.

Reklama

Zadanie tresera zdaje się niewykonalne, tym bardziej, że innymi metodami musi zmusić zwierzaki do posłuszeństwa.

Na lwa i geparda poskutkuje trzask bata, ale antylopę już lepiej poklepać po grzbiecie, zająca marchewka najbardziej zmotywuje, na nosorożca trzeba użyć ciężkich argumentów, a z szopem praczem najlepiej po prostu pogadać. Nie dość, że trener ma okiełznać to stadko, nauczyć wszystkich odpowiednich zachowań, to jeszcze musi uważać, żeby nie zostać pogryzionym albo zjedzonym nawet. Choć pewien znany trener refleksyjnie uważał, że nie każda kłoda pływająca w rzece jest aligatorem.

Myślę, że częste zmiany trenerskie są błędem, bo oswajanie opornych zwierzaków, czasem osłów, zawsze trwa i wymaga dużo czasu. Każdy następca musi sam rozpoznać, kto jest lwem, kto antylopą, a kto kłodą tylko.

Reklama

Pamiętam odprawę przedmeczową, na której przytaczany wcześniej trener przemawiał do zawodników: – Chłopaki wy macie mieć agresywność tygrysa… Nie dyrektora ZOO!

Reklama

Piłka nożnaPublicystyka

piłka nożnaTomasz Łapiński

Dodaj komentarz