Hojny prezes Skrzydlewski. Drużyna dostała premie za pokonanie Apatora

witold-skrzydlewski-(fot--orzel-lodz-pl)

Reklama


Czas 2 min czytania

Orzeł Łódź po kapitalnym widowisku pokonał Apatora Toruń 47:43 i po raz kolejny udowodnił, że łodzianie są w tym sezonie bardzo mocni. Jak w rozmowie z WP Sportowymi Faktami zdradził Witold Skrzydlewski, za ostatnie zwycięstwo zawodnicy dostali sowite premie.

Mecz z Apatorem urósł do rangi hitu całej ligi, bowiem w Łodzi zmierzyły się ze sobą dwie najlepsze zespoły sezonu 2020. O ile ekipa z Torunia była zdecydowanym faworytem ligi jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek, to Orzeł z meczu na mecz udowadniał, że pod wodzą trenera Adama Skórnickiego powstał bardzo solidny zespół.

Swoją postawą szkoleniowiec Orła zaskarbił sobie zaufanie Witolda Skrzydlewskiego, który chce, by to właśnie Skórnicki wprowadził łódzki zespół do PGE Ekstraligi.

Reklama

– Trener ma pełną swobodę w działaniu i to on zbuduje skład. Cały rok trzymałem się daleko od parku maszyn. Mam pełne zaufanie do pana Skórnickiego. Robi u nas, co chce, a my się dostosowujemy. Jego zadaniem jest wprowadzenie Orła do wyższej klasy rozgrywkowej, ale termin nie jest określony. To nie musi być przyszły rok, ale z drugiej strony wcale nie bylibyśmy temu przeciwni. To od niego zależy, kogo wybierze do zespołu. Trudno mi wypowiadać się w jego imieniu – powiedział Skrzydlewski dla WP Sportowych Faktów.

I dodał, że w przypadku awansu już w przyszłym roku, Orzeł może wystartować w elicie polskiego speedwaya w 2022 roku. 

– Wszystko zależy od trenera i zawodników, których wybierze. Może szukać nawet wśród ekstraligowców. Myślę, że jakoś byśmy dali radę. Jeśli wywalczymy awans na torze i zobaczymy, że budżet się zamyka, to pojedziemy. W przeciwnym razie nic z tego, bo nie chcę tutaj powtórki z Rybnika. Na to się nie piszę.

Reklama

Wracając do meczu z Apatorem, warto wspomnieć, że przed spotkaniem doszło do zakładu pomiędzy Skrzydlewskim, a Skórnickim. W przypadku porażki trener Orła miał ściąć włosy, które są jego znakiem rozpoznawczym. 

– To prawda. Przegrałem. Fryzjer był już umówiony i miał ogolić trenera po porażce. Udało mu się uratować swoje piórka. Trudno, życie. Ja z tytułu przegranego zakładu nic nie muszę robić, ale już wcześniej z moją rodziną ustaliliśmy, że drużyna dostanie premię, jeśli pokonana torunian. I dostała. Szczegółów nie zdradzę, ale na pewno panowie są zadowoleni – ocenił Skrzydlewski.

źródło: WP Sportowe Fakty
fot. KŻ Orzeł Łódź

Reklama

Żużel

Orzeł Łódź

Dodaj komentarz