Jak radzą sobie piłkarze wypożyczeni z Widzewa?

Przy piłce Robert Prochownik, piłkarz Widzewa Łódź FOT. Marian Zubrzycki

Reklama


Czas 2 min czytania

Zimą Widzew wypożyczył do innych klubów pierwszej ligi Marcela Pięczka i Roberta Prochownika. Tylko jeden z nich może być zadowolony.

Obaj nie mieli szans nie tylko na grę w pierwszym składzie łódzkiej drużyny, ale w ogóle na miejsce w meczowej kadrze. 21 stycznia klub poinformował o wypożyczeniu do Puszczy Niepołomice Pięczka. 20-latek, który w pierwszej drużynie Widzewa zadebiutował w trzeciej lidze w 2018 roku, miał w nim różne fazy. U trenera Radosława Mroczkowskiego grał sporo, także w pierwszym składzie. U jego następcy Jacka Paszulewicza w kratkę, bo albo wchodził w końcówkach spotkań, albo grał od początku. Z kolei Marcin Kaczmarek po lewej stronie defensywny wolał Kornela Kordasa wypożyczonego z Korony Kielce.

Pięczek nie przekonał też Enkeleida Dobiego, ale w Widzewie liczą, że w przyszłości 20-latek może jeszcze pomóc drużynie. Stąd pomysł, by go wypożyczyć, by mógł grać regularnie. W Widzewie stawiali na Filipa Bechta, a potem Patryka Stępińskiego i Kacpra Gacha.

Reklama

W pierwszoligowej Puszczy Pięczek w końcu regularnie gra. Co ciekawe, na różnych pozycjach – na lewej stronie pomocy i obrony, a także po drugiej stronie defensywy. W miniony weekend rozegrał cały mecz z GKS-em Jastrzębie. Jego zespół wygrał na wyjeździe 2:1. W tym roku zaliczył pięć ligowych występów, z czego pięć od pierwszej minuty i cztery pełne. Zagrał też 55 minut w meczu Pucharu Polski z Arką Gdynia. Teraz wróci na Widzew, bo w piątek rywalem łodzian będzie właśnie Puszcza.

Prochownik bez debiutu

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Prochownika. W Widzewie wiązano z nim naprawdę duże nadzieje. Wystarczy wspomnieć, że zapłacono za niego naprawdę duże pieniądze. To był najwyższy transfer klubu od czasu reaktywacji. Nastolatek jednak furory nie zrobił. Nie wywalczył miejsca w drużynie trenera Marcina Kaczmarka. Zagrał tylko w sześciu meczach drugiej ligi (54 minuty). W pierwszej nie było lepiej chociaż u Dobiego początek miał dobry. W debiucie Albańczyka Prochownik wyszedł w pierwszym składzie w meczu Pucharu Polski z Unią Skierniewice i nawet zdobył bramkę.

Dopiero prawie trzy miesiące później doczekał się ligowego występu. Zagrał w pięciu spotkaniach w lidze (4 w jedenastce). Zimą Widzew sprowadził jednak innego młodzieżowca – Piotra Samca-Talara i było jasne, że u Dobiego Prochownik już nie pogra. Stąd decyzja o wypożyczeniu do Sandecji Nowy Sącz. Łódzki klub poinformował o tym 18 lutego. Prochownik został wypożyczony do pierwszoligowca do końca roku, ale Widzew ma możliwość skrócenia pobytu piłkarza w Nowym Sączu.

Reklama

Niestety 18-latek nie ogrywa się w Sandecji, bo jeszcze w niej nie zagrał. Wszystko przez poważną kontuzję, której młody piłkarz doznał podczas ćwiczeń na siłowni. Długo wracał do zdrowia i formy i być może w końcu doczeka się niedługo debiutu. W sobotę Sandecja pokonała Stomil Olsztyn aż 5:0, a Prochownik był na ławce rezerwowych, po raz pierwszy w nowym klubie. Można więc przypuszczać, że wkrótce wejdzie na boisko.

Autor: Janek

Piłka nożna

Marcel PięczekRobert ProchownikWidzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz