Reklama
Reklama

Kibice potrzebują omamienia przez najemników?

Czas 2 min czytania
Kibice potrzebują omamienia przez najemników?

Lojalność i przywiązanie do barw klubowych to rola w światku piłkarskim chętnie odgrywana, raz lepiej, raz gorzej.

Reklama

Paulo Sousa trener polskiej reprezentacji piłkarskiej zażądał rozwiązania kontraktu z PZPN. Na kilka miesięcy przed barażami do mistrzostw świata kadra została bez sternika i do najważniejszych meczów będzie ją przygotowywał ktoś kto będzie miał kilka dni na stworzenie drużyny.

Litania wyzwisk pod adresem byłego już szkoleniowca z Portugali przetoczyła się przez Internet. Szok i niedowierzanie to najczęstsze reakcje na decyzję trenera, który jeszcze kilka dni wcześniej w patetycznych słowach deklarował walkę o awans. Okazał się zwykłym kłamcą, nielojalnym najemnikiem, za to świetnym aktorem, który swoją wiarygodną kreacją aktorską wyprowadził w pole kibiców i zawodników, i uciekł zwabiony kuszącą ofertą brazylijskiego klubu Flamengo.
Doskonale rozumiem zdenerwowanie opinii publicznej, lecz reakcja zaskoczenia już mnie trochę dziwi.

Reklama

Jeśli prześledzimy postepowanie trenerów, zawodników, agentów w światku piłkarskim, nie powinniśmy się dziwić takiemu rozwojowi sytuacji.

Jest mnóstwo codziennych przykładów ludzi, całujących herb na koszulce i po kilku miesiącach robiących to samo w innym klubie. Lojalność i przywiązanie do barw klubowych to rola w tym światku chętnie odgrywana, raz lepiej, raz gorzej.

Reklama

Patetyczne przemowy, odezwy do narodu poparte cytatami papieża, górnolotne deklaracje, entuzjazm spływający z ust Paulo Sousy w pierwszych tygodniach pracy, przyznaję po fakcie, budził moją nieufność.

Reklama

Interesująca jest też wszechobecna potrzeba kibiców, by trener w światku najemników, bo taka jest piłkarska codzienność, nie był najemnikiem, a idealistą i fanatykiem emocjonalnie związanym z drużyną, klubem, krajem. Oczekiwanie utopijne, wymóg, który tak naprawdę zmusza najemników do uczenia się roli, oszukiwania i mataczenia.

Czyż nie byłoby prościej założyć, że zatrudniamy najemnika, wyznaczamy cel, oceniamy realizację, skuteczność działania, a słodkie słówka puszczamy mimo uszu?

Historia Jurka Brzęczka, poprzednika Sousy, pokazuje, że to też nie jest rozwiązanie. Zrealizował cel, awansował, działał skutecznie a jednak został zwolniony tuż po awansie. Nie umiał mówić do publiczności, do ogromnej rzeszy kibiców, do mediów.

Reklama

Paulo Sousa mówił przepięknie, okazał się oszustem.

Chyba potrzebujemy pięknych słówek, potrzebujemy omamienia i udawanego zaskoczenia.

Też gramy swoją rolę.

Reklama

Piłka nożnaPublicystyka

Paulo Sousa

Dodaj komentarz

Reklama