Komunikacyjna przepaść [OPINIA]

fot. ŁKS Łódź

Reklama

Czas 2 min czytania

Jeśli Marcinowi Pogorzale uda się wpłynąć na dyspozycję ŁKS-u z takim powodzeniem, z jakim już po pierwszej konferencji prasowej odmienił styl komunikacji z kibicami i dziennikarzami, to ełkaesiacy mogą spokojnie szykować się do gry w ekstraklasie.

Konferencje prasowe to dziś zdecydowanie więcej niż przykry obowiązek. Nie każdy może być wprawdzie drugim José Mourinho (ach, te czasy, gdy mecze drużyn Portugalczyka nie zaczynały się od pierwszego gwizdka sędziego, a od wejścia The Special One do sali konferencyjnej!), ale każdy może wpływać dzięki nim na klimat wokół swojej drużyny. Konferencje zyskały na znaczeniu w ostatnim czasie. Dzięki internetowi komunikacja odbywa się już bowiem nie na linii trener – dziennikarze, a trener – dziennikarze + kibice. A kibice i dziennikarze są zdecydowanie bardziej uważni niż się wielu trenerom wydaje. Zwracają uwagę nie tylko na to CO, ale także na to JAK się do nich mówi, ich uwadze nie umyka mowa ciała czy ubiór, a o interpretację poszczególnych zdań potrafią spierać się na Twitterze godzinami.

Reklama

Ireneusz Mamrot zdawał się nie przywiązywać zbyt wielkiej wagi do przed- i pomeczowych wypowiedzi.

Co gorsza, im bardziej mizernie ŁKS prezentował się na boisku, tym częściej były już trener „Rycerzy Wiosny” dawał przed kamerami wyraźne znaki zniecierpliwienia i irytacji. Odpowiadał zdawkowo, używał monosylab, unikał odpowiedzi na pytania dziennikarzy lub zbywał je śmiechem.

Reklama

Jakiś czas temu stwierdził, że „ŁKS zasłużenie przegrał tylko z Resovią”, innym razem kwestionował publicznie umiejętności swoich piłkarzy, sugerując, że warto się zastanowić, czy potrafią w ogóle grać lepiej niż obecnie. Całość przyczyniała się do budowy syndromu oblężonej twierdzy i skutecznie pogorszała atmosferę wokół zespołu (wystarczająco już gęstą z uwagi na seryjną produkcję piłkarskich klopsów, w których przyrządzaniu wyspecjalizowali się w ostatnim czasie biało-czerwono-biali).

W tej sytuacji pierwsza konferencja prasowa Pogorzały jest jak ożywczy powiew świeżego powietrza. Z nowego trenera ŁKS-u bije pozytywna energia, pewność siebie i gotowość do walki.

Reklama

Pogorzała odpowiada na pytanie konkretnie i precyzyjnie, a z jego ust nie schodzi uśmiech.

Widać, że stara się budować dobrą atmosferę wokół drużyny – nie zabrakło więc słów otuchy i wiary w zespół („w tej drużynie jest super energia, czuję wielką pomoc od zespołu i świadomość odpowiedzialności, która na nim ciąży”), podziękowań dla sztabu trenerskiego ŁKS II, który wczoraj i dziś wziął udział w treningu pierwszej drużyny, podkreślenia szacunku wobec odchodzącej dwójki trenerskiej czy podziękowań za gratulacje, jakie Pogorzała otrzymał w ostatnim czasie.

Oby ten powiew świeżości był widoczny także na boisku. Pierwszy test już jutro.

Piłka nożnaPublicystyka

Ireneusz MamrotŁKS ŁódźMarcin Pogorzała

Reklama

Dodaj komentarz