Reklama
Reklama
Reklama

Nie tylko Jordi Sanchez. Raków rozkupi Widzew?

Czas 2 min czytania
Nie tylko Jordi Sanchez. Raków rozkupi Widzew?

Marek Papszun, trener Rakowa Częstochowa, na stadionie Widzewa (fot. Łódzki Sport)

Mający mistrzowskie aspiracje Raków Częstochowa może stać się katem Widzewa Łódź. I nie mówimy tu o poczynaniach na boisku, ale na rynku transferowym.
Reklama

Od jakiegoś czasu mówi się o tym, że Raków Częstochowa szuka napastnika, co zresztą potwierdził w TVP Sport przewodniczący Rady Nadzorczej Wojciech Cygan. Przesądzone jest raczej odejście Sebastiana Musiolika, więc w zespole wicemistrza Polski zwolni się jedno miejsce.

Reklama

To, według różnych doniesień, mógłby zająć Jordi Sanchez. Sam prezes Widzewa zdradził, że pojawiły się zapytania o tego piłkarza. Nie można więc wykluczyć, że sympatyczny Hiszpan zmieni barwy klubowe już tej zimy.

CZYTAJ TAKŻE >>> Krótka piłka #2 – Tomasz Wichniarek, dyrektor sportowy Widzewa

Napastnik i bramkarz odejdą z Widzewa?

Co ciekawe, to nie musi być koniec transakcji na linii Raków – Widzew. Niemiecki „Kicker” donosi, że poważnym kandydatem do dołączenia do Bayeru Leverkusen jest bramkarz Rakowa, Vladan Kovacević. W tej sytuacji kolejnym „łakomym kąskiem” dla Rakowa staje się inny z widzewiaków – Henrich Ravas. W Widzewie również potwierdzili, że 25-latek cieszy się zainteresowaniem ze strony innych klubów PKO Ekstraklasy.

Reklama

– Każdy jest na sprzedaż, ale z drugiej strony nie chcemy osłabiać drużyny. Ale jesteśmy w takim miejscu, że pieniądze mają być realnym wpływem do budżetu i musimy brać to pod uwagę. Jak pojawią się oferty, to będziemy się im przyglądać. Ale pod uwagę weźmiemy tylko poważne oferty – powiedział wiceprezes Michał Rydz w programie Robotniczy Talk-Show w WidzewTV.

Są zapytania o Henia i Jordiego i to cieszy, bo musimy sprzedawać piłkarzy, ale trzeba to robić z głową – dodał Mateusz Dróżdż.

O ile Sanchez na razie nie odniósł się publicznie do doniesień w sprawie ewentualnego transferu, o tyle Ravas udzielił wywiadu „Radiu Widzew”, w którym stwierdził, że chciałby dalej grać w łódzkim klubie.

Reklama

– Jestem zawodnikiem Widzewa. Bardzo lubię być częścią tej drużyny i tego klubu. Koncentruję się na sobie i swojej pracy, a doniesienia medialne mnie nie interesują. Zobaczymy, co przyniesie czas, ale chciałbym zostać w Widzewie. Lubię tu grać i mieszkać w Łodzi – skomentował bramkarz Widzewa.

W całej sytuacji to Widzew wydaje się być na „pole position”. Sanchez i Ravas mają ważne kontrakty z łódzkim klubem, a do tego, zgodnie z postanowieniami prezesa Dróżdża, piłkarze prawdopodobnie nie mają wpisanej w umowy kwoty odstępnego. Dzięki temu Widzew może dyktować warunki w negocjacjach. Ewentualne fiasko rozmów sprawi, że zawodnicy pozostaną w zespole, co także wcale nie będzie złym zakończeniem całej sprawy.

CZYTAJ TAKŻE >>> Dróżdż: „To moja największa przegrana jako prezesa Widzewa”

Reklama

Piłka nożna

Henrich RavasJordi SanchezRakówWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama