Reklama
Reklama

„Po co nam Pirulo?”. Hiszpan zostanie w ŁKS-ie?

Czas 2 min czytania
„Po co nam Pirulo?”. Hiszpan zostanie w ŁKS-ie?

Pirulo, ŁKS/fot. Marian Zubrzycki

Czy są chętni na kupno najlepszego piłkarza ŁKS-u?

Reklama

Pirulo jest najdroższym zawodnikiem ŁKS-u. Jeżeli któryś z klubów zdecydowałby się na pozyskanie Hiszpana musi zapłacić łodzianom pół miliona euro. Negocjacje nie będą należały do najłatwiejszych, bo kontrakt piłkarza obowiązuje jeszcze przez cztery lata. Usługami zawodnika interesowało się kilka klubów ekstraklasy, ale ostatecznie żaden z nich nie złożył nawet oferty. Podobno fanem talentu Pirulo jest Michał Probierz, były już trener Cracovii, który chciał pozyskać Hiszpana w zimowym oknie transferowym, ale nie zdążył, a Jacek Zieliński, który zajął jego miejsce chce żeby w zespole z Krakowa grało więcej Polaków.

– Po co nam Pirulo? Kuba Kamiński zostaje, mamy Adriela Ba Loua i jak powszechnie wiadomo, negocjujemy z Jesusem Jimenzem. – powiedział zapytany o transfer skrzydłowego, jeden ze skautów Lecha Poznań. Oczywiście możemy zakładać, że to blef i niedługo zobaczymy Pirulo w niebiesko-białej koszulce Kolejorza, ale wszystko wskazuje na to, że Hiszpan nie pomoże drużynie z Poznania w walce o mistrzostwo Polski. Lech bardzo rzadko decyduje się na zagranicznych piłkarzy, którzy mają trzydzieści lat i więcej. Latem szefowie siedmiokrotnych mistrzów Polski zrobili wyjątek dla Barryego Douglasa, legendy poznańskiego klubu, który w momencie transferu z Leeds miał 32 lata. W tym samym oknie transferowym na Bułgarską trafili 26-letni Pedro Rebocho, 25-letni Joel Pereira, 25-letni Ba Loua i 21-letni Roko Baturina. Oprócz tego ostatniego, każdy z zawodników grał w lidze mocniejszej niż polska i stał się realnym wzmocnieniem. Z drużyną z Poznania kontrakt przedłużył Joao Amaral, a Jakub Kamiński, chociaż miał zagraniczne oferty, zadeklarował, że zostanie w Lechu do końca sezonu. Dla Pirulo nie ma już miejsca.

Reklama

Chociaż władze Widzewa bardzo cenią umiejętności Hiszpana nie zamierzają przepłacać. W rozmowie z Łódzkim Sportem, Tomasz Stamirowski, właściciel klubu z al. Piłsudskiego powiedział: „Głównym wyzwaniem jest znalezienie graczy pasujących do naszej koncepcji. Na pewno nie zrobimy kominów finansowych. Na Pirulo też zapewne byśmy zebrali pieniądze, lecz trzeba się zastanowić, czy jest sens robienia takiego transferu. Widzew ma pieniądze, choćby z tego, co wpłaciłem, ale chodzi o mądre ruchy. Szastać pieniędzmi nie będziemy. Trzeba sobie powiedzieć, czy potrzebujemy graczy na uzupełnienie składu, czy wzmocnień?”.

Być może do gry włączą się inne drużyny. W przeszłości zawodnikiem interesowała się Lechia Gdańsk, Jagiellonia Białystok i Piast Gliwice. Na ten moment otoczenie związane z ŁKS-em zapewnia, że ofert za Hiszpana nie ma, ale gdy tylko się takie pojawią to każdą rozważą.

Reklama

Reklama

Piłka nożna

ŁKS ŁódźPirulo

Dodaj komentarz

Reklama