Reklama
Reklama

Pół godziny gry w przewadze i tylko remis. ŁKS traci punkty z Koroną

Czas 3 min czytania
Pół godziny gry w przewadze i tylko remis. ŁKS traci punkty z Koroną

Pirulo, ŁKS/fot. Marian Zubrzycki

Miała być pogoń za liderami, a jest kolejne rozczarowanie. ŁKS przez 60 minut gry jedenastu na jedenastu i przez pół godziny gry w przewadze nie potrafił oddać choć jednego celnego strzału na bramkę Korony.

Reklama

Mecz był od samego początku wyrównany, z delikatnym wskazaniem na ŁKS – to łodzianie częściej mieli piłkę, oddawali więcej strzałów, wyprowadzali liczniejsze ataki. Ta optyczna przewaga nie przekładała się jednak na stuprocentowe sytuacje, które mogłyby stworzyć realne zagrożenie pod bramką Konrada Forenca. W 26. minucie mogło być 1:0, ale dla przyjezdnych. Piłkę do bramki biało-czerwono-białych skierował Mario Zebić, jednak sędzia Daniel Stefański słusznie odgwizdał spalonego.

Stare grzechy

Ta sytuacja nie zmieniła znacząco układu sił na boisku. Przed rozpoczęciem ligowej wiosny kibice biało-czerwono-białych słyszeli wiele zapewnień o pozytywnej metamorfozie, jaką ich ulubieńcy przeszli w przerwie zimowej. Tymczasem w starciu z Koroną oglądali scenariusz doskonale znany im z jesieni, a gdyby spojrzeć dalej – także z wielu meczów rozgrywanych za kadencji trenerów Stawowego i Moskala. Zawodnicy ŁKS-u mieli więc piłkę przy nodze, ale nie potrafili przejąć realnej kontroli nad meczem i raz po raz nadziewali się na kontry wyprowadzane przez rywali.

Reklama

W 33. minucie ŁKS stworzył najlepszą jak dotąd okazję – Pirulo uderzył groźnie zza linii szesnastego metra, ale piłka po jego strzale nie znalazła drogi do bramki. Siedem minut później bardzo podobną próbą zrewanżowali się goście. Tym razem soczysty strzał z dystansu oddał Adrian Danek. Także i on nie potrafił jednak zamienić tego groźnego uderzenia na bramkę. Gorąco na stadionie przy al. Unii zrobiło się jeszcze kilkadziesiąt sekund przed przerwą. Już po raz drugi w tym spotkaniu piłka zatrzepotała w siatce bramki strzeżonej przez Kozioła. Sędzia Stefański ponownie anulował jednak trafienie (tym razem z powodu faulu na golkiperze ŁKS-u). I ponownie miał rację.

Po przerwie też bezbarwnie

Po przerwie gra wyglądała początkowo bardzo podobnie jak w pierwszych 45 minutach. Piłka znajdowała się przeważnie w okolicach linii środkowej boiska. Ełkaesiakom (choć tym razem i ich rywalom) brakowało dynamiki, przyspieszenia akcji, doprowadzenia do groźnego strzału. Przełom przyszedł w 59. minucie. Drugą żółtą kartkę zobaczył Mario Zebić. Układ sił nagle znacząco się zmienił, ełkaesiaków czekało ponad pół godziny gry w przewadze. Chwilę po tej sytuacji na murawie pojawili się Ricardinho oraz debiutujący przed łódzką publicznością Mateusz Kowalczyk.

Reklama

Rozczarowująca końcówka

W pierwszym kwadransie gry w przewadze liczebnej ełkaesiacy grali tak niemrawo, że wątpliwe wydawał się, czy będą w stanie wykorzystać ją i zapewnić sobie zwycięstwo. Blisko zdobycia otwierającej wynik bramki byli dopiero w 79. minucie. Pirulo świetnie dograł wówczas na głowę ustawionego w polu karnym Corrala, ale hiszpański napastnik trafił w słupek. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego błyskawicznie odpowiedziała na tę sytuację. Jakub Górski w samotnej szarży ruszył na bramkę strzeżoną przez Marka Kozioła. Młodzieżowiec Korony z niepokojącą łatwością torował sobie drogę pomiędzy obrońcami ŁKS-u. Jego kontratak przerwał dopiero w okolicach 20. metra znakomity wślizg Mateusza Bąkowicza.

Reklama

Mijały kolejne minuty, a kibice gromadzeni a Stadionie im. Władysława Króla oglądali kolejne sytuacje pod bramką Forenca – w 84. minucie uderzał Corral, w 86. minucie Jurić. Za każdym razem finał był jednak taki sam – przebiegający po trybunach szmer rozczarowania. Ten stan rzeczy nie uległ zmianie do ostatniego gwizdka sędziego. Co więcej, osłabionej Koronie całkiem skutecznie udawało się utrzymywać grę z dala od własnej bramki.

ŁKS – Korona Kielce 0:0

  • ŁKS: Marek Kozioł – Mateusz Bąkowicz, Maciej Dąbrowski, Nacho Monsalve, Adam Marciniak, Jan Kuźma (85, Maciej Wolski), Antonio Dominguez (65, Ricardinho), Michał Trąbka (65, Mateusz Kowalczyk), Pirulo, Piotr Janczukowicz (76, Javi Moreno), Samuel Corral (85, Stipe Jurić). Trener: Kibu Vicuña.
  • Korona: Konrad Ferenc – Adrian Danek, Piotr Malarczyk, Mario Zebić, Roberto Corral, Jacek Podgórski, Marcin Szpakowski (75, Oskar Sewerzyński), Dalibor Takac (90, Zvonimir Petrović), Grzegorz Szymusik, Adam Frączczak (63, Dawid Błanik), Jewgienij Szykawka. Trener: Leszek Ojrzyński.

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz

Reklama