Reklama
Reklama

Widzew szuka wzmocnień. Napastnik ze Słowacji, stoper z Czech?

Czas 2 min czytania
Widzew szuka wzmocnień. Napastnik ze Słowacji, stoper z Czech?

Bartosz Guzdek musiał grać od początku do końca, bo Widzew nie ma dla niego zmiennika Fot. Marcin Bryja/widzew.com

Po meczu Widzewa z Wisłą Kraków widać, jaka jest różnica między drużyną z czołówki Fortuna 1. Ligi a broniącą się przed spadkiem z ekstraklasy.

Reklama

Zbigniew Boniek nie ukrywał rozczarowania porażką Widzewa i odpadnięciem z Pucharu Polski. Jego zdaniem w końcówce meczu trzeba było zaryzykować odważniejszą grę, bo Wisła była w zasięgu. – Może zmiany były za późno – zastanawia się. Najsłynniejszy piłkarz w historii klubu pochwalił się na Twitterze, że czwartkowy mecz oglądał na kolacji…

„Niestety, na koniec porażka i słony rachunek…” – zapisał w kolejnym Twittcie. Następnego dnia zastanawiał się, dlaczego sędzia nie przerwał gry przed zdobyciem drugiego gola, ponieważ Fabio Nunes został uderzony przez Yawa Yeboaha łokciem w twarz. – Faul był ewidentny i powinien zareagować VAR – uważa. Żałuje też, że mimo słabszej końcówki, Widzew powinien wyrównać, bo miał 100-procentową sytuacją. Przypomnijmy, że nie wykorzystał jej Mateusz Michalski, główkując prosto w bramkarza.

Widzew ze słabszymi zmiennikami

Dalej w Pucharze Polski będzie grać Wisła, która zajmuje 13. miejsce w tabeli, mając pięć punktów przewagi nad strefa spadkową. Powinna więc być w zasięgu Widzewa, kandydata do awansu. – To była dobra weryfikacja – uważa Radosław Mroczkowski. Jego zdaniem gospodarze przegrali zmianami. – Widać było, że widzewiakom zabrakło trochę sił, bo wiele kosztował ich mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Zmiany niczego nie wniosły w przeciwieństwie do Wisły, która poprawiła swoją grę – twierdzi.

Reklama

Trener Janusz Niedźwiedź nie miał takich rezerwowych jak Adrian Gul’a. Jan Kliment strzelił dwa gole, a Mateusz Młyński rozruszał atak na lewej stronie. Z widzewskich zmienników wzmocnieniem okazał się Krystian Nowak, który był najlepszym z obrońców. Michalski czy Kacper Karasek byli gorsi od tych, których zastąpili, a Juliusz Letniowski i Paweł Tomczyk grali bardzo krótko. A że sił zabrakło Nunesowi i Guzdkowi, Widzew nie zdołał odpowiedzieć na drugie trafienie rywala.

Reklama

Największym problemem było zastąpienie Guzdka, bo po wejściu na boisko Karaska, w odwodzie został jedynie Mateusz Malec, który w pierwszej drużynie grał tylko w sparingach. Dlatego bardzo zmęczony Guzdek musiał być na boisku do końca, bo w Pucharze Polski musi grać dwóch młodzieżowców. Ten mecz pokazał, że zimą konieczne jest znalezienie zawodnika, który będzie w stanie rywalizować z Guzdkiem, Radosławem Gołębiowskim i Karaskiem.

Menedżerowie na trybunach

Spotkanie z Wisłą oglądało kilku menedżerów, bo regularnie płacący i mający ekstraklasowe aspiracje Widzew przyciąga zawodników. Dowiedzieliśmy się, że jeden z nich oferuje brazylijskiego napastnika występującego w lidze ukraińskiej. Skauci łódzkiego klubu przyglądają się też napastnikowi ze słowackiej ekstraklasy i stoperowi z Czech. Właśnie na tych pozycjach w Widzewie najbardziej potrzeba wzmocnień.

Wracając jednak do meczu z Wisłą, to trafnie podsumował go Tomasz Łapiński. Jego zdaniem dobrze, że nie doszło do dogrywki, bo piłkarze zapłaciliby za nią w niedzielnym pojedynku z Chrobrym. – A tak wyjdą dodatkowo zmobilizowani, bo w pucharze stracili szansę – zakończył.

Reklama

Piłka nożna

puchar polskiRadosław MroczkowskiWidzew ŁódźZbigniew Boniek

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Reklama