S. Chałaśkiewicz: Same nazwiska nie gwarantują jakości

LODZ. 01.03.2020 PILKA NOZNA. 21 KOLEJKA II LIGI. WIDZEW LODZ - OLIMPIA ELBLAG KAMIL WENGER, HENRIK OJAMAA FOT. MARIAN ZUBRZYCKI/400MM

Reklama
Czas 2 min czytania

Piłkarze Widzewa nie zachwycili w niedzielnym meczu z Olimpią. Zamiast pewnych trzech punktów łodzianie ugrali u siebie tylko jedno oczko. Rozczarowany postawą widzewiaków był Sławomir Chałaśkiewicz, były napastnik Widzewa.

Wszyscy spodziewali się, że piłkarze pokroju Marcina Robaka, Mateusza Możdżenia i Henrika Ojamy będą w stanie zagwarantować Widzewowi udany ligowy początek 2020 roku. Tak się jednak nie stało.

– Same nazwiska nie gwarantują jakości. Do tego potrzeba jest forma. W Widzewie są zawodnicy, którzy grali w przeszłości w ekstraklasie, ale teraz ich tam nie ma. Nie wiem kto się przyglądał piłkarzom, których ściągano. Na przykład Ojamaa to na pewno zawodnik, który może dać dużo jakości, ale w tym pierwszym meczu mnie nie przekonał – powiedział Chałaśkiewicz.

Reklama

Zima w Widzewie była bardzo intensywna. Trenerzy zaplanowali dwa zgrupowania, ale w międzyczasie musieli się zmierzyć z dwiema kontuzjami, które mocno skomplikowały przygotowania do walki w lidze. Być może te komplikacje wpłynęły na postawę czerwono-biało-czerwonych w starciu z Olimpią. Zdaniem Chałaśkiewicza, odpowiedzią na wątpliwości dotyczące formy zespołu będą kolejne spotkania.

– Potrzeba jeszcze więcej jakości. Mam wrażenie, że pomimo wzmocnień tej jakości na boisku nie było widać. Pierwsza połowa wyglądała jeszcze jako tako, ale w drugiej wszystko się zatarło. Być może to powód braku świeżości po przygotowaniach i z każdym kolejnym meczem piłkarze będą wyglądać coraz lepiej, piłkarze nabiorą większej pewności i wejdą w rytm meczowy.

Warto wspomnieć, że Widzew zimą wyjechał do Turcji, gdzie piłkarze szlifowali swoje umiejętności przez kilkanaście dni. Mimo to nie wyglądali na lepiej przygotowanych od piłkarzy z Elbląga, którzy o takim komforcie mogli jedynie pomarzyć.

Reklama

– Nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań. W Polsce nie było takiej zimy, żeby jechać do Turcji i tam trenować. Kiedyś te zimy były naprawdę mocne, boiska były nieprzygotowane i wtedy miało to sens. Teraz myślę, że to był taki kaprys, żeby wyjechać. Uważam, że na miejscu też byłoby gdzie trenować. To jednak wybór trenera. Nie będę się mieszać, bo nie ja za to odpowiadam – zakończył były piłkarz łódzkiego Widzewa.

Reklama

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz