Tomasz Salski o trenerze Stawowym: “Kredyt zaufania u mnie gasł”

Tomasz Salski, prezes ŁKS-u, i Bartosz Król, rzecznik prasowy klubu Fot. Filip Kijewski

Reklama


Czas < 1 min czytania

Po zaskakującej decyzji o zmianie trenera, Tomasz Salski, prezes ŁKS-u, wytłumaczył, dlaczego zwolnił Wojciecha Stawowego.

Szef klubu z al. Unii podkreślił, że sondować rynek trenerski zaczął już kiedy jego piłkarze byli na obozie w Turcji. Wtedy nie był jeszcze przekonany do zmiany trenera, ale chciał mieć plan, gdyby fatalna seria z końca jesieni utrzymała się.

Jego cierpliwość wyczerpała się po meczu z GKS Tychy. Według prezesa ŁKS-u, piłkarze popełniali cały czas te same błędy w obronie, trener nie wyciągał wniosków ze swoich porażek. Szef łódzkiego klubu uważa, że zapewnił Stawowemu doskonałe warunki do przygotowań, wzmocnił zespół, żeby osiągnąć cel, jaki przed nim postawił – awans do ekstraklasy. Salski zaznaczył, że nie umniejsza osiągnięciom trenera Stawowego, ale był to najwyższy czas na zmiany.

Reklama

Dlaczego Mamrot?

Salski przyznał, że szukał trenera, który zna zarówno pierwszą ligę jak i ekstraklasę. Mamrot przez pół roku pracował w Arce Gdynia, która mierzyła się z ŁKS-em. Zna piłkarzy, z którymi będzie współpracował i jest w stanie ich jeszcze rozwinąć. Prezes ŁKS chciałby, żeby nowy trener wrócił do stylu jaki ŁKS prezentował, gdy był poprzednio w pierwszej lidze i na początku swojego pobytu w ekstraklasie.

Według prezesa to nie bramkarz jest najsłabszym punktem ŁKS-u. Zapytany o zmiany w składzie Salski odpowiedział, że zostawia je trenerowi. Nie uważa, żeby to zła dyspozycja Arkadiusza Malarza była problemem w meczu derbowym. Nie podobała mu się praca sędziów, którzy w pierwszej połowie nie podyktowali karnego za faul na Maksymilianie Rozwandowiczu i uznali bramkę Michaela Ameyawa.

Odpowiadając na pytanie, czy Mikkel Rygaard spełnia oczekiwania, uspokoił, że podobnie jak Daniemu Ramirezowi należy dać mu trochę czasu na aklimatyzację.

Reklama
Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódźtomasz salski

Dodaj komentarz