Tomasz Wieszczycki: „Legia musi, ŁKS może”

Tomasz Wieszczycki Fot. ŁKS Łódź

Reklama


Czas 8 min czytania

Tomasz Wieszczycki to legenda ŁKS. Wychowanek klubu, z którym zdobył mistrzostwo Polski i doszedł do finału Pucharu Polski.

Myśli Pan, że ŁKS ma szanse wygrać z osłabioną kadrowo Legią Warszawa?

Oczywiście, że ma. Zbudowano na tyle mocną drużynę, że może sprawić niespodziankę. Mimo tego, że Legia w meczu Podbeskidziem pokazała, że nie jest w najlepszej dyspozycji, to to nadal jest mistrz Polski. Trzeba podchodzić do tej drużyny z respektem. Cały czas ma niezłych piłkarzy, mimo że nie pojawiły się wzmocnienia. Na ten moment nie ma tak dużej rywalizacji w składzie. Rozmawiamy przed meczem z Rakowem Częstochowa [Legia wygrała 2:0]. Ten mecz też pokaże nam, co Legia może zaproponować na boisku. ŁKS nie grał jeszcze meczu o punkty. Nie wiemy, w którym momencie przygotowań jest drużyna Wojciecha Stawowego.

Reklama

Którzy piłkarze ŁKS najbardziej się według pana wyróżniają?

Mam mało czasu na oglądanie pierwszej ligi. Dochodzą do mnie słuchy, że Pirulo wszedł w buty Ramireza. Widać było u niego ten duży potencjał, którego nie mógł zaprezentować w ekstraklasie. Był trochę w cieniu innych piłkarzy, potrzebował więcej czasu. Teraz zdecydowanie robi przewagę na boisku.

Silnym punktem jest Arek Malarz w bramce. Powrót Adama Marciniaka, nie tylko zwiększa rywalizację na lewej obronie. Można liczyć na jego doświadczenie w grze defensywnej. To jest bardzo uniwersalny piłkarz, z mocnym charakterem. ŁKS takich ludzi potrzebuje.

Reklama

Jestem ciekawy jak będzie się rozwijał Michał Trąbka. Widzę, że ten chłopak ma bardzo duży talent. Mam nadzieję, że będzie wybijał się ponad przeciętność ekstraklasy.

Z Trąbką łączy was pozycja na boisku?

Ja byłem trochę innym piłkarzem. Pozycja może podobna, ale ja miałem większe inklinacje do kończenia akcji. Nie tylko starałem się rozgrywać, ale szukałem też goli. Mało jest teraz piłkarzy na pozycji na której grałem, którzy skupiają się na strzelaniu. Szukają asysty, starają się uruchamiać innych zawodników. Ja grałem za dwoma napastnikami, ale miałem taką pazerność na kolejne bramki. Tego mi brakuje u ofensywnych pomocników. Michał Trąbka umiejętności ma wysokie, podoba mi się jak gra, jestem ciekawy jakie postępy zrobi. Czekam na ŁKS w ekstraklasie, bo wtedy na bieżąco będę oglądał wszystkie mecze. Będę miał trochę inny obraz drużyny. Michała jednak zapamiętałem i trzymam za niego kciuki.

Gdyby miał pan powiedzieć trenerowi Stawowemu, na jakich piłkarzy Legii musi najbardziej uważać, to kogo by pan wskazał?

Legia ma bardzo dobrych piłkarzy. Stan osobowy na dziś jest na tyle mocny, że spokojnie może wygrać ligę. Najbardziej imponuje mi Luqinhas. Jest motorem napędowym zespołu, ma najwięcej wygranych dryblingów, kreuje grę. Bardzo dobry jest Wszołek. Pekharta trzeba pilnować przy stałych fragmentach. Maciek Dąbrowski będzie musiał zwracać na niego uwagę w kryciu strefowym i indywidualnie. Umiejętność gry głową Czecha, w ataku i obronie jest na bardzo wysokim poziomie. Kapustka zaczął łapać formę. To nie ten sam piłkarzy, który przychodził do Legii. Robi postępy, jest coraz lepszy. Ma duży talent. Nakręca grę ofensywną Legii. Oczywiście to są piłkarze do powstrzymania. Przede wszystkim Legia musi awansować, ŁKS chce. W zeszłym sezonie piłkarsko ŁKS z Legią rozgrywał niezłe mecze. Oba przegrał, ale oceniając poziom sportowy, był blisko. Przy większym szczęściu udałoby się osiągnąć lepsze rezultaty. Myślę, że ŁKS pokazał w pierwszej lidze, że chce wrócić do ekstraklasy, że to nie była jednorazowa przygoda. Udowodnił to wieloma meczami. Oczywiście czeka go ciężka walka, żeby bezpośrednio awansować. Za plecami czają się już inne drużyny. Trzymam kciuki, żeby się udało.

Jaki był Pana najbardziej pamiętny mecz rozegrany przeciwko Legii?

Jeden z moich pierwszych meczów. Ostatnie zwycięstwo ŁKS na Łazienkowskiej – 1 maja 1990 roku, strzeliłem w 89 minucie gola na 1:0. Od tamtej pory na Legii już nie wygraliśmy.

Które rozgrywki o Puchar Polski najlepiej pan pamięta?

Zdobywałem Puchar Polski z Polonią Warszawa. W ŁKS-ie też miałem piękną przygodę w sezonie 1993/1994. Strzelałem dużo goli w tych rozgrywkach. Kontuzja wyeliminowała mnie z finału, który zagraliśmy przeciwko Legii. Przegraliśmy 0:2.

Kiedyś jako zawodnik Legii, nie zagrał pan z ŁKS-em z szacunku dla klubu. Teraz Tomasz Nawotka nie może zagrać z Legią, bo umowa mu tego zabrania. Uważa pan, że taki zapis w kontrakcie jest dobry?

To są układy między klubami. W przypadku młodych piłkarzy, dla mnie to powinno być naturalne, że mogą grać przeciwko swojemu klubowi. W moim przypadku było tak, że ja nie chciałem grać na al. Unii przeciwko drużynie, która mnie ukształtowała. Jestem bardzo sentymentalny. W rewanżu na Łazienkowskiej strzeliłem dwie bramki. Wtedy było trochę za wcześnie po przejściu z ŁKS. To był mój pierwszy klub poza ŁKS-em. Znałem trenera Janasa, Legia miała wtedy silny skład. Powiedziałem, że w tym meczu nie wystąpię. Wtedy ŁKS wygrał, a dwie bramki strzelił wypożyczony z Legii Marcin Mięciel. Wiele klubów podpisuje „klauzulę strachu”, która decyduje że piłkarz nie zagra przeciwko swojemu klubowi. Zagłębie podpisało i przez wypożyczonego z Lecha Crnomarkovicia, Piotrek Pyrdoł, wychowanek ŁKS, może nie zagrać do końca sezonu.

Pyrdoł nie rozstał się w najlepszej atmosferze z ŁKS, a w Legii uzbierał niecałe 70 minut. W Wiśle Płock wstydu Akademii ŁKS nie przynosi?

Piotrek ma duży talent, ale musi grać. W Legii miał długą przerwę, nie pomogła mu pandemia. Każda przerwa w graniu, kontuzja sprawia, że zawodnik się nie rozwija. Sezon kończy się w maju, nie wiem kiedy do siebie dojdzie, jak będzie się to goiło. Kolejny okres ma stracony. Mam nadzieję, że mimo wszystko Piotrek zwalczy problemy i pokaże swój talent, który na pewno ma.

Jak jesteśmy już przy zawodnikach szkolonych w ŁKS, wierzy pan, że Adam Ratajczyk zaistnieje w ekstraklasie?

Wierzę w to. Teraz ma kontuzję. W ŁKS-ie błysnął talentem, zaimponował mi spokojem, fajną nonszalancją, przyjemną dla oka. Lubi ośmieszyć rywali. Ma bardzo ważny atut w postaci gry jeden na jednego z obrońcami. Przed nim ciekawa przyszłość. Musi pracować i rozwijać swój talent.

ŁKS zaczyna nawiązywać do czasów, kiedy pan zaczynał swoją karierę? W składzie jest kilku doświadczonych zawodników takich jak Malarz, Dąbrowski, Marciniak, kilku młodych jak Trąbka, Klimczak, Sobociński i kilku bardzo młodych na przykład Sajdak czy Gryszkiewicz?

Wszystkie zespoły powinny być tak budowane. Nie można grać samą młodzieżą, ani samymi doświadczonymi piłkarzami. To musi być mieszanka, która sprawi, że zespół będzie się rozwijał. Trzeba przygotowywać młodych piłkarzy. Młodzież potrzebuje czasu, ich forma nie jest ustabilizowana. Trener musi wprowadzać młodych zawodników umiejętnie.

W klubach większość szkoleniowców nastawiona jest na jak najszybsze osiągnięcia, zamiast na długofalowy sukces drużyny. Każdy, kto wystawia skład, ma na sobie presję wyników. Mam nadzieję, że ŁKS co sezon będzie kliku młodych wprowadzał do dorosłej piłki.

Sukces zawodnika też ma czasem swoje minusy. Biedniejszym klubom jest ich ciężko zatrzymać. Tak było w przypadku Ramireza, bardziej doświadczonego zawodnika. Zaraz ŁKS awansuje, przykładowo Pirulo dostanie trzy, cztery razy lepszą propozycję finansową i dyrektor Przytuła będzie musiał na bieżąco uzupełniać skład. Cały czas musi być dopływ nowych twarzy.

Był pan jednym z najlepszych pomocników lat 90. Chciałem zapytać o ocenę pomocnika, który od pół roku w ŁKS nie gra, ale pojawia się co raz więcej głosów, że latem może wrócić. Co pan sądzi o Guimie?

Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego zawsze mają dobrą technikę. Trochę byłem zaskoczony, że był tak chimeryczny. Miał dobre mecze, ale był bliżej przeciętności. Pirulo na przykład, miał dużo słabych występów, ale czułem że ma w sobie to coś, że w końcu odpali. Z Guimą takich oczekiwań nie miałem. Wydaje mi się, że ŁKS rozstał się z nim bez większego żalu. Nie był to kluczowy piłkarz. Nikt nie będzie płakać po nim tak mocno jak po Ramirezie, który był naprawdę świetny.

Jak jesteśmy już przy byłych ełkaesiakach – Marek Saganowski poprowadzi kiedyś Legię albo ŁKS?

Mam nadzieję, że tak. Po to zrobił kursy trenerskie. Mam nadzieję, że kiedyś poprowadzi klub w ekstraklasie. Trzymam za niego kciuki.

Jeśli Saganowski poprowadzi ŁKS, to może Tomasz Wieszczycki zostanie dyrektorem sportowym?

Raczej nie. Odpowiada mi to co robię. Jestem przy piłce, ale nie chcę być przy niej 24 godziny na dobę. Mogę sobie pojechać na mecz, skomentować go, podyskutować w telewizji. Miałem taki moment w życiu, że zrobiłem papiery trenerskie, chciałem być trenerem. Do tego trzeba podporządkować swoje życie. Nie wiem, czy chciałbym się poświęcić tak bardzo. Życie ucieka, ja chcę robić różne rzeczy. Mam trójkę dzieci. Każdy ma w życiu inne cele. Mam inne marzenia.

Zdziwił pana transfer do pierwszej ligi zawodnika z tak dobrym CV jak Mikkel Rygaard?

Trochę tak. Nie wiem jaki poziom prezentuje, ale myślę że dobry. To dojrzały piłkarz, który przyszedł i ma być gotowy do gry. Pamiętam jak wszyscy zachwycali się, że ŁKS bazuje na Polakach, na młodzieży.

Ale gdy zaczyna się presja, zmienia się strategia. Kupuje się gotowych piłkarzy. Ricardinho też średniej wieku nie zaniża. Powtórzę jeszcze raz: trzeba myśleć o wprowadzaniu młodych piłkarzy.

ŁKS ogłosił transfer Ricardinho. To dobry ruch?

Pamiętam go z dobrych meczów, ale jego końcówka gry w Wiśle Płock nie była najlepsza. Ma niezłe CV, spore umiejętności. Zależy w jakiej jest dyspozycji fizycznej i sportowej. Im dłużej był w polskiej lidze, tym bardziej popadał w przeciętność. Wszedł na bardzo wysoki poziom i oczekiwałem tego od niego cały czas. Nie mógł wrócić do tej formy. Słyszałem, że jest bardzo pracowity, mimo wieku analizuje swoje występy. Miejmy nadzieję, że zwiększy rywalizacje i da jakość, która pozwoli osiągnąć cel, jakim jest awans do ekstraklasy. Na pewno przyjemnie patrzy się na jego sztuczki techniczne. Potrafi zaczarować obrońców.

Gdyby pan był jeszcze zawodnikiem i miał wybrać do drużyny, którego trenera by pan wygrał: Michniewicza czy Stawowego?

Trener Stawowy miał długą przerwę, zajmował się rozwojem akademii w Escoli. Wybrał klub w pierwszej lidze, to bardzo dobry ruch, żeby wrócić do dorosłej piłki. Michniewicz przy tej seniorskiej piłce ciągle był. To trener z topu. Dzięki jego pracy z kadrą do lat 21 przeżywaliśmy piękne momenty. Na ten moment wybrałbym trenera Michniewicza. Zasłużył na swoje miejsce. Teraz musi udowodnić swoje umiejętności obronić mistrzostwo i awansować przynajmniej do fazy grupowej Ligi Europy.

Wróćmy do drużyny. Gdy patrzy pan na Janka Sobocińskiego, to widzi pan Rafała Pawlaka z mistrzowskiego sezonu ŁKS?

Rafał to zupełnie inny typ obrońcy. Janek to stoper lub defensywny pomocnik. Dobra lewa noga, niezły przerzut, silny strzał. W ekstraklasie miał więcej meczów nieudanych. Tym bardziej cieszy mnie jak słyszę, że zrobił postępy, nabrał doświadczenia, gra co raz lepiej. Frycowe już zapłacił, czekam na niego w ekstraklasie. Wierzę, że udowodni niedowiarkom, że ma talent i jest dobry.

Zgodzi się pan, że największy atut Sobocińskiego to dalekie podanie?

Ma to, ale wielokrotnie one były do nikogo. Umiejętności ma, ale liczy się efekt tego zagrania. Bezapelacyjnie ma świetne uderzenie, ale musi popracować nad dokładnością.

Jakby miał pan porównać Jakuba Tosika i Maksymiliana Rozwandowicza, którykolwiek z nich zbliżył się chociaż boiskową zadziornością do Grzegorza Krysiaka?

Stylem gry bliżej Tosikowi. Mentalnie Rozwandowicz może w pewnych momentach się do niego zbliża. Grzesiek jest takim charakterem, którego w szatni teraz nie ma. Jest wojownikiem, ma serce prawdziwego sportowca. Zostawiał je całe na boisku. Na takich piłkarzach trzeba się wzorować.

W ŁKS jest teraz dwóch starych wyjadaczy z Legii: Dąbrowski i Malarz. Myśli pan, że ich doświadczenie i charyzma mają wpływ na drużynę?

Oni przyszli w momencie, gdzie wszystko można było jeszcze odkręcić. Potrzebowali jednak czasu. Maciek Dąbrowski to piłkarz, który potrafi zagrać rewelacyjnie, ale ma w sobie czasem taką nonszalancję, niedokładność. Musi nad tym panować. Jest już doświadczonym piłkarzem, nie mogą się mu przytrafiać proste błędy. Nie może podejmować takiego ryzyka na pozycji środkowego obrońcy. Na pewno ma mocny charakter. Tak jak już mówiłem, musi być taka mieszanka mocnych charakterów, doświadczenia z młodymi, ambitnymi piłkarzami. Oczekiwałbym trochę więcej młodzieży w szatni.

Właśnie, ŁKS w dwóch poprzednich sezonach zajmował miejsca premiowane nagrodami w Pro Junior System. Teraz jest na ostatniej pozycji. Skąd taka radyklana zmiana?

Presja wyniku. ŁKS awansował w momencie, w którym nie miał presji. Teraz jest inaczej, brak powrotu do ekstraklasy będzie traktowany jako porażka. Ludzie, którzy odpowiadają za drużynę, wiedzą jak to wygląda. Kiedy nie ma wobec nich takich dużych oczekiwań, wprowadzają polskich młodych zawodników. Testują różne rozwiązania. Kiedy czują presję awansu, to muszą ustawiać drużynę zdeterminowaną na osiągnięcie krótkoterminowego celu.

Wygląda na to, że polityka ŁKS trochę się zmieniła. Kiedy pracuje się pod presją, czasem priorytety ulegają zmianie. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się wprowadzić więcej młodzieży. To zawsze był znak firmowy ŁKS.

Trwają dyskusje czyim imieniem nazwać nowy stadion. Na prowadzenie wychodzi Władysław Król. To dobra decyzja?

Powinno zostać przeprowadzone referendum wśród kibiców. Ja bym głosował na Władysława Króla. To największa legenda ŁKS.

Podoba się panu jakiego kształtu nabiera stadion?

Cały czas obserwuję jak idzie budowa. Bardzo mi się podoba. W końcu będziemy mieli nowoczesny stadion. Czekam na to jaką uda nam się stworzyć atmosferę. Wielu moich kolegów z Canal +, spoza Łodzi nawet jak była otwarta jedna trybuna byli zachwyceni atmosferą jaka tu panuje. Uważam, że kibice stworzą świetny, piłkarski klimat.

Na koniec zapytam, jaki wynik przewiduje pan we wtorek?

Ciężko przewidzieć. Nie ma na ten moment zdecydowanego faworyta. Nie wiemy w jakiej tak naprawdę formie jest ŁKS. Puchar Polski ma to do siebie, że zawsze zdarza się w nim dużo niespodzianek.

Mecz ŁKS – Legia Warszawa zacznie się we wtorek o godzinie 20:30. Relację przeprowadzi Polsat Sport

Piłka nożna

Reklama

Dodaj komentarz