Reklama
Reklama
Reklama

Trener Widzewa: Jesteśmy ludźmi, nie maszyną

Czas 2 min czytania
Trener Widzewa: Jesteśmy ludźmi, nie maszyną

Janusz Niedźwiedź i Marcin Zubek, Widzew Łódź/fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Janusz Niedźwiedź, trener Widzewa, podsumował trudny tydzień łódzkiej drużyny.

Reklama

Widzew ma za sobą dwa wyjazdowe mecze – z Resovią w Pucharze Polski i Puszczą Niepołomice w Fortuna 1. Lidze. Oba mecze wygrane, więc ciężki tydzień zakończył się znakomicie. Ale nie było łatwo. Trudno było zwłaszcza w Niepołomicach. – Zapracowaliśmy na dwa zwycięstwa twardą postawą, skupieniem. W dwóch wyjazdach – chociaż jeden to był puchar – zapunktowaliśmy za 6 punktów. W tym sezonie wygraliśmy już trzykrotnie na wyjazdach. U siebie też czasem bywa ciężko. Nie jest tak, że cały czas ciśniemy. Rywale też czasem nas cisną i musimy się bronić. Jeszcze nie jesteśmy powtarzalni we wszystkich zachowaniach, nie jesteśmy maszyną, która zawsze będzie dominować i strzelimy 4, 5 bramek. Jesteśmy ludźmi, pracujemy ze sobą trzy miesiące. Już mamy wiele dobrych momentów, ale mamy też sporo słabszych. Za krótko jeszcze ze sobą pracujemy – mówi trener Widzewa.

I dodał, że ciężko było zwłaszcza z Puszczą, m.in. przez styl gry rywala. – Ciężko się nam gra, gdy piłka nie jest na ziemi, gdy jest tak duża liczba długich podań i niekontrolowanych sytuacji. Chciałbym, aby każdy mecz był pod nasze dyktando, ale zdarza się, że ciężko sprowadzić piłkę na ziemię. Wiedzieliśmy, że skupienie będzie potrzebne do końca.

Reklama

Trener miał na myśli m.in. fakt, że w końcówce Puszcza dążyła do wyrównania. – Wiadomo, że często końcówkę determinuje wynik i to co się dzieje. Gdybyśmy to my przegrywali, to może byłoby oblężenie bramki Puszczy tłumaczy.

Piętnastu strzelców dla Widzewa

W Niepołomicach gola dla Widzewa strzelił Krystian Nowak. To piętnasty piłkarz z golem w tym sezonie.

– Bardzo się cieszę z tej bramki, bo bardzo długo na to czekał. Dochodził do sytuacji, czasem brakowało szczęścia, czasem precyzji. Swoją postawą zasługiwał na tę bramkę – mówi trener.

Reklama
Janusz Niedźwiedź.

W audycji w klubowym radiu Niedźwiedź tłumaczył też, dlaczego w meczu z Puszczą zabrakło Abdula Aziza Tetteha. – Gdy przychodził do Widzewa, to wiedzieliśmy, że potrzebuje czasu, bo nie miał rytmu meczowego. Długo nie grał i trzeba mu tę grę dawkować. Potem doznał urazu, który wyeliminował go na kilka tygodni. W ostatnim tygodniu zagrał w dwóch meczach, by złapać rytm i to w tym momencie duża dawka dla niego – uzasadnia trener.

Kibice pytali też o Pawła Tomczyka, który wywalczył rzut karny, ale go nie wykorzystał. Czy faulowany gracz powinien strzelać jedenastkę? Niedźwiedź tłumaczył, że Tomczyk spełnił zadanie, jakie dostał przy wejściu na boisko. – M.in. dzięki niemu zyskaliśmy kilka minut, co dało nam trochę oddechu – mówi. – Bardzo żałuję, że nie strzelił karnego. Wcześniej miał dwa karne i pewnie je wykorzystał. Do tego, na boisko nie było już  wyznaczonych piłkarzy do karnego, czyli Julka Letniowskiego i Mateusza Michalskiego. Gdy ktoś nie strzela jedenastki, to się wraca do powiedzenia, że ten kto jest faulowany, nie powinien strzelać, ale to tylko powiedzenie – powiedział Niedźwiedź.

Trener był też pytany o podsumowanie pierwszej części sezonu. – Jestem zadowolony z liczby punktów, ale też z tego, jak dążymy do zdobycia tych punktów. Drużyna się rozwija każdego tygodnia. Jeszcze nie jesteśmy tak zorganizowani, tak powtarzalni, by non stop wszystko kontrolować, ale jak będziemy do tego twardo dążyć, do tej kontroli, to będzie dobrze. Skuteczność jest niezła. Goli nie tracimy dużo. Ale jeszcze dużo pracy przed nami – podsumował.

Reklama

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama