Trzecia próba Marcina Broniszewskiego

Marcin Broniszewski prowadził już Widzew w meczu z Radomiakiem Fot. Marian Zubrzycki

Reklama


Czas 2 min czytania

Po raz drugi w najnowszej historii Widzewa nowym trenerem drużyny został dotychczasowy asystent. Czy tym razem się uda?

Jak pisaliśmy, Marcin Broniszewski, który zastąpił Enkeleida Dobiego, jest 11 trenerem w historii Widzewa po reaktywacji. Po raz drugi zdarzyło się, że obowiązki pierwszego szkoleniowca przejmuje dotychczasowy asystent. Wcześnie tak było po zwolnieniu Marcina Płuski, którego zastąpił Tomasz Muchiński. Na krótko, bo po czterech kolejkach został zwolniony.

Dla Broniszewskiego jest to trzecie podejście w roli samodzielnego pierwszego trenera. Dwa poprzednie były nieudane. Najpierw w Pogoni Siedlce, w sezonie 2016/17, kiedy utrzymał się na stanowisku przez 10 kolejek, a później w 2019 roku w Górniku Łęczna, gdy pożegnano go po ośmiu meczach. Co ciekawe, w Pogoni zaczął pracę od spotkania z Sandecją Nowy Sącz na wyjeździe, przegrywając wysoko. – Był to debiut brutalny. 0:4. Taki jest sport. Popełniliśmy trochę błędów i stało się. Na szczęście w Widzewie to nie będzie mój debiut – mówił Broniszewski w wywiadzie w „Gazecie Wyborczej” (całość tutaj).

Reklama

Mówiąc, że nie jest to debiut, Broniszewski ma na myśli spotkania z Ursusem Warszawa, gdy zastępował chorego Franciszka Smudę, oraz w tym sezonie z Radomiakiem Radom, kiedy Dobi był zawieszony.

Teraz nie jest to już stanowisko tymczasowe. Broniszewskiego czeka jednak trudne zadanie, bo celem Widzewa jest miejsce w barażach o ekstraklasę. – Widzew wciąż może wywalczyć miejsce w szóstce i awans, ale trenerowi nie dano już czasu. Stąd żal, rozczarowanie, smutek. Niestety zawodowy sport jest brutalny – twierdzi Broniszewski w wywiadzie. – Na pewno jestem bardzo daleki od tego, by twierdzić, że jest tu spalona ziemia, rozsypka. Absolutnie tak nie jest.

Z informacji dochodzących z klubu wynika, że Dobi nie miał najlepszego kontaktu z drużyną. Bzdurą jest twierdzenie, że piłkarze grali ostatnio słabo, żeby go zwolnić. Na pewno jednak atmosfera nie była najlepsza. Za to jego następca jest ponoć bardzo lubiany przez zawodników, więc może zadziałać syndrom „dobrego policjanta”. Na to zapewne liczyli szefowie Widzewa dokonując zmiany. – Analizowaliśmy mecz w Sosnowcu i doszliśmy do wniosku, że obszar, o który trzeba w szczególności zadbać, to mentalność piłkarzy. Musimy sprawić, by do realizacji celu podeszli z przyjemnością i entuzjazmem – mówi.

Reklama

– Podjąłem się zadania pracy w Widzewie i należy kontynuować zaczętą pracę. Teraz będę to robił w innej roli. Na pewno zrobię kilka korekt – zapowiada szkoleniowiec. Mówi też, że brał udział w budowie drużyny, dlatego nie zamierza robić rewolucji. Zresztą spróbował tego Dobi po porażce w Sosnowcu i przeliczył się, remisując z Puszczą Niepołomice w słabym stylu.

Ważny jest dobry początek, a Widzew Broniszewskiego zacznie od najtrudniejszego rywala. Sandecja to najlepsza drużyna rundy wiosennej – w siedmiu meczach zdobyła 17 punktów (Widzew 16 punktów w 9) i jako jedyna w tym roku nie przegrała w pierwszej lidze. Pokonała już Miedź Legnica, GKS Tychy i ŁKS, czyli faworytów do awansu. Początek meczu z Widzewem w sobotę o godzinie 16.

Piłka nożna

Marcin BroniszewskiWidzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz