Nie od dziś wiadomo, że Wojciech Stawowy i Krzysztof Przytuła znają się od wielu lat. Do tej pory jednak w hierarchii klubowej zawsze to trener Stawowy był wyżej. W ŁKS-ie po raz pierwszy doszło do odwrotnej sytuacji. Jak z takim obrotem spraw poradzi sobie nowy szkoleniowiec ŁKS-u?
W Łodzi duet Stawowy – Przytuła miał już okazję współpracować. Ponad 5 lat temu Wojciech Stawowy, ze swoim ówczesnym asystentem, podjął się pracy w Widzewie, mając na celu uratowanie drużyny przed spadkiem z I ligi.
Ostatecznie misja zakończyła się niepowodzeniem, a trener Stawowy znalazł zatrudnienie w Escoli Varsovia. Z kolei Krzysztof Przytuła został dyrektorem sportowym ŁKS-u.
– Moja zależność z dyrektorem Przytułą wynika z obowiązków zawodowych. Jestem trenerem zawodowym i pracuję tam, gdzie ta praca jest mi proponowana, jednocześnie przyjmując zasady i hierarchię taką, jaka obowiązuje w danym klubie – powiedział Wojciech Stawowy.
Obecnie zarówno Krzysztof Przytuła, jak i Wojciech Stawowy będą odpowiedzialni za pion sportowy Łódzkiego Klubu Sportowego. Chociaż teoretycznie to Krzysztof Przytuła jest wyżej w hierarchii klubowej, to Wojciech Stawowy liczy na to, że wraz z dyrektorem sportowym ŁKS-u stworzy zgraną grupę, która pozwoli ŁKS-owi rozwijać się i realizować wyznaczane cele.
– Wiadomo, że Krzysztof Przytuła to osoba, którą kiedyś prowadziłem jako zawodnika, był też moim asystentem, ale dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. Jest dyrektorem sportowym w klubie, więc z natury rzeczy jest moim przełożonym – powiedział Stawowy.— Tworzymy taką grupę, która ze sobą współpracuje. Tutaj wszyscy musimy ciągnąć wózek w jedną stronę. Hierarchia hierarchią, ale ta współpraca ma być jednolita dla wszystkich – zakończył.
fot. ŁKS Łódź