Widzew gra z Chrobrym. Liczy się tylko zwycięstwo

Piłkarze Widzewa chcą wygrać po raz drugi w rundzie wiosennej Fot. Marian Zubrzycki

Reklama
Czas 2 min czytania

Jesienią Chrobry Głogów rozbił Widzew 3:0. Teraz czas na rewanż.

Rehabilitacja za wysoką porażkę z pierwszej rundy schodzi jednak na drugi plan. Najważniejsze dla Widzewa są bowiem zwycięstwa, czyli punkty. Wciąż tli się nadzieja, że łódzka drużyna włączy się do walki o pierwszą szóstkę ligi, czyli o baraże. Zaczęło się dobrze, bo Widzew pokonał Koronę Kielce. Później jednak zremisował trzy kolejne spotkania. Trener Enkeleid Dobi wciąż jednak wierzy, że los się odmieni. – Widzę pracę, którą wykonuje zespół i to mnie przekonuje. Straciliśmy punkty i jesteśmy tego świadomi. To nas frustruje, wkurza, ale taka jest piłka nożna. Czasem tak bywa, że mimo przeważania w meczu, włożenia w niego ogromu pracy, nie udaje się wygrać. Nie wszystko zależy od ciebie, ale nie można też szukać alibi, zrzucając winę na sędziego, pogodę czy boisko. Zmierzamy w dobrym kierunku, ale potrzebujemy pewnych korekt. Pracujemy jednak dalej i jestem przekonany, że możemy rozpocząć serię zwycięstw. Wiem na co stać ten zespół i do czego chcemy dojść – mówi przed meczem z Chrobrym.

Trener Widzewa ma coraz lepszą sytuację kadrową. Do kadry wraca po pauzie za czerwoną kartkę Mateusz Możdżeń i pewnie wróci też do pierwszego składu. Patryk Mucha albo Bartłomiej Poczobut będą musieli ustąpić mu miejsca. Marek Hanousek musi czekać na szansę, nie mówiąc już o Brazylijczyku Caique.

Reklama

Zagadką jest obsada linii ataku. Pewniakiem jest Przemysław Kita, ale nie wiadomo jeszcze kto zagra obok niego. Wracający po urazie Marcin Robak czy Paweł Tomczyk, który zawiódł w meczu z Odrą. Z kolei w obronie zmiana może nastąpić zarówno po jednej i po drugiej stronie, bo gotowy jest Patryk Stępiński, który może zastąpić zarówno Łukasza Kosakiewicza, jak i Kacpra Gacha.

Chrobry ma punkt więcej od Widzewa, więc w przypadku wygranej łódzki zespół awansuje w tabeli. Do szóstego miejsca traci 7 punktów. Najwyższy czas zacząć się wspinać.

Zespół Ivana Djurdjevicia nie przegrał pięciu ostatnich meczów. Ostatnio wygrał na wyjeździe z silniejszym od Widzewa Radomiakiem. W ogóle zwyciężał w trzech ostatnich spotkaniach na stadionach rywali i to zła wiadomość dla łodzian. Ale gdzie wygrywać, jeśli nie przy al. Piłsudskiego.

Reklama

Początek meczu o godz. 12.40. Transmisja w Polsacie Sport.  

Autor: Janek

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz