Reklama
Reklama
Reklama

Widzew wisi GKS-owi duże piwo. Bardzo duże

Czas 2 min czytania
Widzew wisi GKS-owi duże piwo. Bardzo duże

Widzew Łódź - Skra Częstochowa (fot. Marian Zubrzycki)

Widzew Łódź awansował do Fortuna 1 Ligi. Mimo tego sukcesu kibice Widzewa nie mogli być zadowoleni po ostatnim gwizdku sędziego, bo nie ma co ukrywać – Widzew nie zasłużył na ten awans.

Reklama

Przypomnijmy, że Widzew przed przerwą spowodowaną epidemią koronawirusa wygodnie rozsiadał się na fotelu lidera z przewagą pięciu punktów nad drugim Górnikiem Łęczna. Po przerwie widzewiacy złapali straszną zadyszkę. 

Koszmarna postawa w spotkaniach z teoretycznie słabszymi zespołami sprawiła, że na dwie kolejki przed końcem miał punkt przewagi, ale nie nad drugim, tylko nad trzecim zespołem w tabeli, jakim był GKS Katowice. Wówczas łodzianie mieli wszystko w swoich rękach, a przed sobą jeszcze mecze z Resovią i Zniczem. Wystarczyło zdobyć 6 punktów i Widzew na pewniaka awansowałby do I ligi. 

Reklama

Tymczasem piłkarze trenera Kaczmarka nie potrafili w tych pojedynkach zdobyć punktu. Co więcej nie potrafili strzelić chociaż jednego gola. 

Gdyby nie równie beznadziejna postawa GKS-u (porażka ze Stalą Stalowa Wola i remis z Resovią), widzewiaków czekałoby jeszcze przynajmniej jedno spotkanie, bo o awans musieliby się bić w barażach. W półfinale trafiliby na Stal Rzeszów, która, uwaga, w ostatnich 5 meczach zdobyła 13 punktów! Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie Stal byłaby faworytem meczu z Widzewem.

Jedna porażka ze Stalą, o którą w obecnej formie widzewiaków nie byłoby trudno, przekreśliłaby kolejny rok walki o awans. Tego przy al. Piłsudskiego byłoby za dużo, a w klubie pewnie znowu doszłoby do trzęsienia ziemi. No, ale nie ma co gdybać. Awans jest. Za miesiąc łodzianie wystartują w I lidze.

Reklama

Widzew zakończył jednak rozgrywki 2019/2020 w bardzo przykry sposób. Przy al. Piłsudskiego miała być wielka feta, ale zawodnicy sprawili ogromny zawód, przegrywając na swoim stadionie m.in. z Legionovią, Skrą Częstochowa czy w końcu dziś ze Zniczem. Widzew grał beznadziejnie, więc kibice po ostatnim gwizdku sędziego pożegnali piłkarzy gwizdami, a na murawie zamiast radosnych zawodników pojawili się funkcjonariusze policji, którzy musieli uspakajać sfrustrowanych kibiców. 

Na pewno nie tak to miało wyglądać…

fot. Marian Zubrzycki

Reklama

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama