Widzew zaczyna walkę o ekstraklasę

Trening Widzewa Fot. Marian Zubrzycki

Reklama


Czas 2 min czytania

Widzew zaczyna rundę wiosenną w pierwszej lidze. Celem drużyny jest awans do pierwszej szóstki, czyli… awans. Pierwszym rywalem będzie w sobotę Korona Kielce.

Na razie drużyna trenera Enkeleida Dobiego jest dopiero na 13 miejscu w tabeli. Na szczęście ma dwa mecze mniej od szóstej w tabeli Miedzi Legnica i traci do niej osiem punktów. Sytuacja jest więc zła, ale na pewno nie tragiczna. Wszystko da się jeszcze odrobić, bo kolejek do rozegrania czerwono-biało-czerwoni mają aż 19 (10 u siebie). W teorii Widzew może wciąż awansować bezpośrednio (do ekstraklasy wchodzą bezpośrednio dwa zespoły), ale o tym trzeba zapomnieć.

Kibice wierzą w Widzew

Reklama

Wszystko przez to, że jesienią drużyna Dobiego grała bardzo słabo i słabo punktowała. Zdobyła jedynie 19 punktów, m.in. dzięki pięciu wygranym. Przed wiosenną serią spotkań Albańczyk przekonuje, że teraz będzie znacznie lepiej, piłkarze są lepiej przygotowani, a cały zespół wie, jak ma grać. Mówi się też, że znacznie poprawiła się atmosfera w zespole, więc trzeba wierzyć, że Widzew wiosną da radę.

Bardzo liczą na to kibice, którzy znów kupili bardzo dużo karnetów, chociaż nie wiedzą przecież, czy w ogóle wejdą na stadion. Także dla nich piłkarze powinni się postarać, zawsze grać z wielką ambicją. – Wszystko weryfikuje liga. Jedyną obciążającą rzeczą są dwa dodatkowe spotkania, ale możemy dzięki nim również sporo zyskać. W piłce nożnej ważne jest przebywanie w tym samym stanie osobowym, bo to działa na korzyść zespołu. W Widzewie doszło do kilku korekt, ale trzon drużyny pozostał. Uważam, że lepiej się znamy i poczyniliśmy postępy w kwestii taktyki. Jesienią strzeliliśmy za mało bramek, szczególnie biorąc pod uwagę liczbę stworzonych sytuacji, co daje nam do myślenia. Przeciwnicy nie potrzebowali ich wiele więcej, a gole strzelali, przez co robił się problem. Widać to było gołym okiem – mówi Mateusz Możdżeń, który ma pewne miejsce w środku pola.

Sześciu nowych

Reklama

Ci nowi to bramkarz Jakub Wrąbel, obrońca Kacper Gach, defensywny pomocnik Caique, skrzydłowy Piotr Samiec-Talar i napastnik Paweł Tomczyk. W sparingach imponował zwłaszcza ten ostatni i najpewniej zagra od początku. W jedenastce pewne miejsce ma też Wrąbel i raczej na pewno Samiec-Talar. Gach dołączył do zespołu dopiero w czwartek.

Zdecydowanym faworytem ligi jest Bruk-Bet Termalica Nieciecza, która zgromadziła aż 42 punkty. Drugi ŁKS ma ich o 10 mniej. Grupa pościgowa jest liczna, bo liczyć się w walce o awans chcą też Górnik Łęczna, Radomiak, Arka Gdynia, Miedź Legnica i GKS Tychy, a inni też wciąż mają szansę. Walka będzie więc niezwykle ciekawa. Może nawet dojść do sytuacji, że ŁKS w walce o ekstraklasę zmierzy się w barażu z Widzewem. To byłoby coś. Ale najpierw biało-czerwono-biali muszą utrzymać się w czołówce, a czerwono-biało-czerwoni do niej dołączyć.

Mecz z Koroną rozpocznie się przy al. Piłsudskiego 138 o godz. 17.40. Transmitować go będzie Polsat Sport. Korona to spadkowicz z ekstraklasy, który radzi sobie słabo. Po jesieni jest na 11 miejscu w tabeli.

Autor: Janek

Reklama

Piłka nożna

piłka nożnaWidzew Łódź

Dodaj komentarz