Fizjoterapeuta ŁKS-u: „Chcemy przeciwdziałać zamiast leczyć”

Samuel Corral z ŁKS i bramkarz Wisły Płock (fot. Marian Zubrzycki)

Reklama
Czas 3 min czytania

Powrót do gry po ponad 2-miesięcznej przerwie to duży wysiłek dla organizmów piłkarzy PKO Ekstraklasy. Nad zdrowiem zawodników ŁKS-u czuwa sztab wyspecjalizowanych fizjoterapeutów, którzy codziennie ciężko pracują, by zminimalizować ryzyko kontuzji.

Bartosz Jankowski (Łódzki Sport): Czy fizjoterapeuta pracujący w klubie piłkarskim musi lubić piłkę nożną?

Marek Jędrzejewski (fizjoterapeuta ŁKS Łódź): Przyznam szczerze, że ciężko sobie wyobrazić inną sytuację, bo po prostu taki gość męczyłby się w pracy. Wyobraź sobie, że pracujesz w call center, ale nie lubisz rozmawiać z ludźmi – istny dramat. A jak wiadomo, żeby być skutecznym trzeba czerpać satysfakcję z tego, co się robi, bez tej radości klubowy fizjoterapeuta miałby mocno pod górkę. Dużo łatwiej też złapać nić porozumienia z piłkarzami, jeśli wiedzą, że interesujesz się futbolem, a to prosta droga do budowy wzajemnego zaufania. Ono natomiast jest podstawą do skutecznego leczenia.

Reklama

Opowiedz trochę o typowym dniu w pracy fizjoterapeuty ŁKS-u.

W klubie pierwszy pojawia się fizjoterapeuta Marcin Kwiatkowski, przygotowuje wszystko co związane jest z nawodnieniem piłkarzy, przed, w trakcie i po treningu oraz suplementację. Następnie dołącza drugi fizjoterapeuta na półtorej godziny przed treningiem. Rozpoczyna się praca terapeutyczna z zawodnikami, którzy tego wymagają – praca na tkankach miękkich, terapia manualna, tejping sztywny oraz kinesio, ewentualna ocena stanu zawodników kontuzjowanych oraz planowanie ich zajęć. Podczas treningu jesteśmy na boisku pomagając często w trakcie jednostek treningowych. Po zejściu z treningu – ponownie praca manualna z zawodnikami, do ostatniego “klienta”.

Czy po tak długim rozbracie z normalnymi treningami macie więcej pracy, czy piłkarze częściej potrzebują pomocy fizjoterapeutów?

Reklama

Nie chciałbym zapeszać, ale na razie wygląda to bardzo podobnie. Bardzo cieszy mnie fakt, iż zawodnicy przykładali się do indywidualnej pracy prewencyjnej w trakcie pandemii. Był to dla nas priorytet, aby każdy zawodnik wiedział gdzie ma słabe punkty i nad nimi pracował przygotowując się do powrotu na boisko. Sztab trenerski oraz osoby zarządzające klubem to świadomi ludzie i bardzo wspierali naszą filozofię pracy prewencyjnej przed powrotem na murawę – teraz zwracamy dużą uwagę na monitoring obciążeń oraz obserwacje i indywidualne rozmowy, aby przeciwdziałać zamiast leczyć. Oczywiście, zawodnicy odczuwają treningi i proces adaptacji do nich niesie za sobą dolegliwości, a nasza rola w tym, żeby regenerację podnieść na najwyższy możliwy poziom.

Jak zapobiegacie problemom ze zdrowiem u piłkarzy po blisko dwóch miesiącach przerwy?

Przede wszystkim praca prewencyjna. Dużo czasu poświęciliśmy na budowanie świadomości dbania o regenerację u piłkarzy. Indywidualizacja programów prewencyjnych, automobilizacje tkanek miękkich, wzmacnianie struktur potencjalnie zagrożonych w postaci grupy przywodzicieli czy mięśni kulszowo-goleniowych to wycinek pracy, który chłopaki mieli do wykonania w czasie pandemii. Cały czas podkreślamy, że ta praca jest istotna, a prawidłowy sen i odżywiania to absolutna podstawa do utrzymania regeneracji na optymalnym poziomie.

Teraz sporo osób będzie patrzyło na ręce fizjoterapeutom. W Bundeslidze było sporo kontuzji mięśniowych, więc w Polsce też wszyscy się tego obawiają. Czy czujesz dodatkową presję w obliczu wznowienia rozgrywek?

Mam nadzieję, że ci sami ludzie, którzy będą “patrzyć” na ręce fizjoterapeutom, docenią ich pracę w momencie, kiedy tych urazów będzie niewiele. A tak całkowicie poważnie – presja towarzyszy nam zawsze – piłka nożna to sport kontaktowy, więc urazy stricte mechaniczne są wliczone w zabawę, na to nie mamy wpływu. Urazy mięśniowe w postaci różnego stopnia naderwań i naciągnięć staramy się eliminować pracą prewencyjną poza oczywiście leczeniem objawowym. Dlatego uważam, że fizjoterapeuta i trener przygotowania motorycznego powinni działać wspólnie, analizując potrzeby danego zawodnika pod kątem profilaktyki – taka wizja ma duże poparcie u trenera Wojciecha Stawowego, całego sztabu i zarządu. Ciesząc się tym komfortem wsparcia nie pozostaje nam nic innego jak wprowadzać wspomnianą filozofię w życie.

Jak piłkarze będą się regenerować, gdy będą musieli rozegrać trzy mecze w sześć dni?

Będą musieli regenerować się szybko 🙂 W tak ekstremalnych warunkach kluczowy będzie sen oraz żywienie, oczywiście z naszej strony pomoc w postaci różnych form zabiegów od pracy manualnej, po zmiennocieplne kąpiele, kąpiele w wodzie z lodem, korzystanie z terapii kompresyjnych oraz aktywnych form regeneracji w postaci pracy na niskiej intensywności czy automobilizacji tkanek miękkich.

Czy jesteś przygotowany na bardzo wytężoną pracę nie tylko podczas meczów, ale przede wszystkim między spotkaniami?

Praca w zespole piłkarskim przy 27 zawodnikach to duże wyzwanie i wymaga sporo wysiłku, ale jak się lubi co się robi, to czas płynie szybko. Najbliższe 1,5 miesiąca to okres wytężonej pracy nas wszystkich, każdy musi dać z siebie wszystko – jest to dla mnie przejaw profesjonalizmu szczególnie w sytuacji, w jakiej aktualnie znajduje się klub. Nikogo nie trzeba specjalnie motywować – nasze zadanie to 27 zdrowych zawodników do dyspozycji trenera – i tego się trzymamy!

fot. Marian Zubrzycki

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz