Reklama
Reklama
Reklama

„Gramy bez bramkarza” – tak ŁKS tracił gole w sparingu

Czas < 1 min czytania
„Gramy bez bramkarza” – tak ŁKS tracił gole w sparingu

Marek Kozioł ŁKS fot. Marian Zubrzycki

Ogromny błąd Dawida Arndta, słabe interwencje Marka Kozioła. Bramkarze ŁKS-u nie popisali się w sparingu z Wisłą Płock.

Gramy bez bramkarza – zdanie wypowiedziane przez Janusza Wójcika podczas meczu Groclinu z Widzewem przeszło na stałe do historii polskiego futbolu. Chociaż nie podejrzewamy Kazimierza Moskala o podobną ekspresję, patrząc na sposób w jaki ŁKS tracił bramki w przegranym 0:5 sparingu z Wisłą Płock, trudno nie wysnuć podobnych wniosków.

Reklama

Ogromny błąd Arndta

Pierwszego gola wpuścił świętujący urodziny Dawid Arndt. Młody bramkarz, wyszedł za daleko do piłki, nie zdążył wrócić do bramki i rzucił się w złą stronę. Trudno, błędy się zdarzają. Jest młody, ma jeszcze czas żeby nabierać doświadczenia.

Czytaj także: Dobrze, że to tylko sparing.

Reklama

Słaba forma Marka Kozioła

Kolejne trzy gole wpadły do bramki ŁKS-u, gdy strzegł jej Marek Kozioł. Przy pierwszym, obrona nie przecięła w porę podania do Mateusza Lewandowskiego, ale doświadczony golkiper rzucił się jakby od niechcenia, przy drugim nawet nie interweniował. Trzecie trafienie idzie na konto środkowych obrońców, bo chociaż Kozioł rzucił się w dobrą stronę to piłka go minęła.

ŁKS dobił Mateusz Szwoch. W bramce stał już Michał Kołba. Szwoch uderzył podcinką, w sposób trudny do obrony. Kołba nie wybrał najlepszego rozwiązania, bo rzucił się, a piłka spadła mu za kołnierz.

Tak padały bramki w sparingu Wisła Płock – ŁKS

Piłka nożna

ŁKS ŁódźWisła Płock

Dodaj komentarz

Reklama