Jan Tomaszewski: Moja noga na ŁKS nie postanie dopóki…

Jan Tomaszewski Fot. laczynaspilka.pl

Reklama
Czas 2 min czytania

W tym roku minie 6 lat od kiedy Jan Tomaszewski, ikona ŁKS, nie był na stadionie przy al. Unii.

Jan Tomaszewski to legenda polskiej reprezentacji. On i Józef Młynarczyk, to najlepsi bramkarze w historii naszej piłki nożnej. Tomaszewski zagrał w 63 meczach kadry, zdobył medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. W Polsce grał w Śląsku Wrocław, Legii Warszawa i przede wszystkim w ŁKS. Jest ikoną klubu z al. Unii. To jego najczęściej kibice wybierają do jedenastki wszechczasów.

Po zakończeniu kariery Tomaszewski wielokrotnie bywał na meczach ŁKS jeszcze na starym stadionie. Ale mało kto wie, że „bohater z Wembley” jeszcze nigdy nie był na nowym obiekcie. A został on otwarty w sierpniu 2015 roku! – To prawda, nie byłem na tym obiekcie, bo przecież stadionem go nie nazwę – mówi Tomaszewski.

Reklama

Oglądałem mecze ŁKS w telewizji i wstyd mi było, jak widziałem te zwały ziemi albo trawy na ekranie. To wyglądało jak pastwisko. Dziwiłem się, że nie wpuścili tam stada baranów, by się wypasały.

Tomaszewski od lat był zwolennikiem budowy w Łodzi jednego wspólnego stadionu dla ŁKS i Widzewa. – Miasta nie było po prostu stać na tyle obiektów sportowych, bo przecież powstał jeszcze trzeci, czyli stadion żużlowy – mówi „Tomek”. – Marzyłem o porządnym stadionie dla obu łódzkich drużyn, takim jakie mają w Gdańsku, Wrocławiu czy Warszawie. Prezesem PZPN jest przecież Zbigniew Boniek i na pewno załatwiłby Łodzi np. finał Ligi Europy.

Stadion ŁKS

I dlatego, w ramach protestu, Tomaszewski nie chodzi na obiekt przy al. Unii. – Oczywiście cały czas kibicowałem ŁKS, ale powtarzam – po prostu wstyd mi było patrzeć na to pastwisko. Nie mogę nazywać stadionem czegoś co ma ćwierć trybuny – mówi. – Moim zdaniem fakt, że ŁKS grał na takim obiekcie w ekstraklasie, też miało wpływ na to, że drużyna z niej spadła. Kiedyś, gdy atakowała, to kibice z galery robili taki hałas, że obrońcy i bramkarz rywali trzęśli się ze strachu. To był 12 zawodnik drużyny. Od lat jest cicho i w domu słyszałem, o czym bramkarz przeciwników rozmawia z kolegami. To bez sensu.

Reklama

Po kilku latach „bohater z Wembley” zaczyna jednak trochę inaczej patrzeć na sprawę i – jak zdradził „Łódzkiemu Sportowi” – wie już, kiedy wróci na ŁKS.

Byłem zwolennikiem jednego dużego stadionu, ale już się to marzenie nie spełni. Trudno. Teraz rozbudowywany jest obiekt przy al. Unii i wygląda bardzo ładnie, jak prawdziwy stadion. Z wielką radością pójdę na jego otwarcie. Nie mogę się doczekać.

Tomaszewski przyznaje, że tęskni za prawdziwymi meczami na ŁKS („bo na tym obiekcie mecze wyglądają jak sparingi”), ale jakoś dał radę. – Nie mogłem tam chodzić, bo nie chciałem legitymizować tego czegoś – kończy.

Nowy stadion przy al. Unii buduje miasto. Jego koszt to prawie 130 mln zł. Docelowo na cztery trybuny będzie mogło wejść około 18 tysięcy kibiców. Termin oddania obiektu do użytku to czerwiec 2022 roku, ale prace idą tak sprawnie, że możliwe jest ukończenie budowy nawet pół roku wcześniej.

Autor: Janek

Piłka nożna

Jan TomaszewskiŁKS Łódźstadion łks

Dodaj komentarz