Kolejne emocje przed nami. W Mielcu starcie sąsiadów w tabeli

Reklama


Czas 2 min czytania

W piątek o godzinie 18.00 w Mielcu rozpocznie się najciekawiej zapowiadające się spotkanie 23. kolejki I ligi. Druga w tabeli Stal zmierzy się z trzecim ŁKS. Oba zespoły zgromadziły po 40 punktów i są niepokonane od 14. meczów.

Stal ma fantastyczną serię ośmiu zwycięstw z rzędu, ale my także nie mamy najgorszej. Obie drużyny w piątek będą chciały je podtrzymać – powiedział na środowej konferencji prasowej trener ŁKS Kazimierz Moskal. Wydaje się, że właśnie te dwie drużyny będą do końca rozgrywek rywalizowały ze sobą o awans do ekstraklasy. Oczywiście o ile prowadzącemu w tabeli Rakowowi nie przydarzy się jakaś sportowa zapaść. Choć nic na to nie wskazuje. Częstochowianie mają bezpieczny zapas jedenastu punktów i raczej nie należy mieć nadziei, że ta przewaga zostanie roztrwoniona.

Moskal przed starciem ze Stalą uważa, że ten mecz nie będzie decydował o awansie. – Bez względu, która drużyna w piątek wygra, nie zapewni sobie awansu do ekstraklasy. Oczywiście jest to istotne spotkanie, gdy patrzy się w przyszłość. My na razie skupiamy się na każdym najbliższym pojedynku – podkreślił trener ŁKS. W Mielcu nie zakładają jednak innego scenariusza, jak wygrana. – Jesteśmy bardzo zmotywowani i na pewno dobrze przygotowani do tej rundy. Mam nadzieję, że to będzie przynosić punkty, teraz z ŁKS, później z Tychami i Sandecją. Mam nadzieję, że w tych pierwszych meczach pokażemy swoją moc. Pewnie trener swój plan na ten mecz wymyśli, mamy nadzieję, że go zrealizujemy, tak jak latem podczas meczu w Łodzi – mówi w rozmowie z oficjalną stroną Stali pomocnik Marcel Gąsior.

Reklama

Gospodarze piątkowego starcia zajmują drugie miejsce w tabeli, ale początek rozgrywek nie był dla tego zespołu udany. Na zwycięstwo zespół z Mielca czekał aż osiem kolejek. Stal niemal w każdym spotkaniu przeważała, ale brakowało jej skuteczności. – Wiadomo, że potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Z pewnością trzy punkty poprawiają nastrój. Nikt z nas nie był zadowolony z remisów, ale również nie przegrywaliśmy. Trzeba było poprawić małe detale, żeby wreszcie zainkasować trzy punkty  – podkreślał trener Artur Skowronek.

Szkoleniowiec w każdym wywiadzie podkreśla, że praca, jaką wykonuje na treningach jego zespół, musi przynosić odpowiednie wyniki. Tak też się dzieje. Mielczanie w Bielsku-Białej wygrali ósmy mecz z rzędu, a w lidze niepokonani są od 14 spotkań. Podobnie zresztą jak ŁKS. – Cieszę się, że podtrzymujemy dobrą formę. Pokazujemy, że mamy pomysł na grę, ale cały czas jesteśmy pokorni i głodni kolejnych zwycięstw – przekonuje Skowronek.

W Mielcu zapowiada się ciekawe spotkanie. ŁKS w tym sezonie lubi grać na wyjazdach. Wygrał pięć meczów, pięć zremisował, jedno spotkanie przegrał. Może i ten pojedynek nie zadecyduje, która drużyna awansuje do ekstraklasy, ale lepiej uciekać rywalowi, niż samemu gonić i liczyć na potknięcia.

Reklama

Fot. Cyfrasport

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz