Kto poprowadzi wiosną Widzew. Chętnych jest wielu

Reklama


Czas 2 min czytania

Pozycja Enkeleida Dobiego w Widzew jest słaba, dlatego od kilku dni mamy giełdę z nazwiskami jego potencjalnych następców.

Dobi objął Widzew przed sezonem, zastępując Marcina Kaczmarka. Ten drugi jest wciąż na etacie w klubie z al. Piłsudskiego. I tak będzie zapewne do końca rozgrywek, chyba że zarząd zdecyduje się wezwać go na pomoc. Teoretycznie to możliwe, jednak bardzo mało prawdopodobne, gdyż szkoleniowiec odchodził w niesławie po fatalnej rundzie wiosennej.

Widzew kusi trenerów

Jak zwykle w takich przypadkach, gdy szykuje się zmiana trenera, pada wiele nazwisk jego potencjalnych następców. Widzew mimo niskiej pozycji w I lidze wciąż jest klubem znanym, lubianym i wypłacalnym. Dlatego pracą zainteresowani są znani trenerzy, a przynajmniej reprezentujący ich agenci.

Reklama

W kontekście znalezienia następcy Dobiego, pojawiają się nazwiska dwóch szkoleniowców, którzy w tym sezonie stracili pracę. Chodzi o Ireneusza Mamrota i Artura Skowronka. Pierwszy został zwolniony z Arki Gdynia, drugi – z Wisły Kraków. Skowronek już prowadził drużynę Widzewa, gdy klub należał do rodziny Cacków. Sukcesów nie odniósł, jak zresztą w całej karierze. Większe dokonania miał Mamrot, wicemistrz Polski z Jagiellonią Białystok. Ale później było coraz gorzej, a w Arce przegrał.

Szansę Mamrota i Skowronka na objęcie Widzewa nie są duże, gdyż obaj są trenerami drogimi. Za drogimi dla czterokrotnego mistrza Polski, który po półtorarocznej rozrzutności musi oszczędzać.

Tańsi byliby Piotr Mosór i Adrian Stawski. Obaj dopiero zaczynają poważną karierę trenerską. Większe osiągnięcia ma Stawski, który w poprzednim sezonie doprowadził Bytovię Bytów do baraży o pierwszą ligę. Po rundzie jesiennej został zwolniony. Do Widzewa poleca go menedżer, który przeprowadzał transfer Karola Czubaka.

Reklama

Asystent z największymi szansami

Mosór był na sobotnim sparingu Widzewa z Polonią Warszawa, co potwierdza, że doniesienia o jego ofercie nie są tylko plotkami. Dowodem jest też to, że promujący go menedżer szukał chętnych do sfinansowania jego zarobków wśród bogatych kibiców Widzewa. Jego dokonania są słabe, a Znicz Pruszków, który prowadził na listopada 2019 do czerwca 2020 roku, bronił się przed spadkiem z II ligi. Z Widzewem przegrał aż 0:6. Powierzenie mu łódzkiej drużyny byłoby wielkim zaskoczeniem. Mosór w 2003 roku był zawodnikiem Widzewa, rozgrywając 24 mecze w ekstraklasie.

Podobno zainteresowany prowadzeniem beniaminka I ligi był też Ryszard Tarasiewicz, najbardziej doświadczony spośród wszystkich potencjalnych kandydatów.

Jeśli Dobi zostanie zwolniony, prawdopodobnie szansę dostanie Marcin Broniszewski, jego asystent. 41-latek dotąd dwa razy samodzielnie prowadził drużyny: Pogoń Siedlce i Górnika Łęczna. W obu przypadkach długo nie popracował – w sumie pod jego wodzą zespoły rozegrały 18 spotkań. Ma też epizody w Wiśle Kraków i Zagłębiu Lubin, gdzie w pojedynczych meczach zastępował pierwszego trenera.

Reklama

Piłka nożna

piłka nożnaWidzew Łódź

Dodaj komentarz