Piłkarze i trenerzy ŁKS-u rozczarowani przerwaniem sparingu

Reklama
Czas 2 min czytania

W ŁKS-ie rozczarowanie, że organizatorzy nie pozwolili im dokończyć sparingu z FK Inđija.

Sparing z FK Inđija, 16. drużyną ligi serbskiej, został przerwany po rozegraniu pierwszej połowy, przy stanie 1:0 dla ŁKS-u. Piłkarze obu drużyn byli gotowi do wznowienia gry, ale organizatorzy spotkania uznali, że z powodu ulewnego deszczu nie może być ono kontynuowane.

“Czujemy zawód”

– Na pewno nie była to dla nas dobra sytuacja. Chcieliśmy zobaczyć w warunkach meczowych drugą jedenastkę, sprawdzić jak piłkarze wcieliliby w życie to, o czym rozmawialiśmy na ostatnich treningach i odprawach. Przeprowadziliśmy skróconą jednostkę treningową poza boiskiem, aby wyrównać obciążenia dla chłopaków, którzy nie wystąpili w meczu – skomentował niecodzienną sytuację Marcin Pogorzała, asystent Wojciecha Stawowego.

Reklama

Rozczarowania nie krył Jowin Radziński, który miał pojawić się na boisku w drugiej połowie sparingu. – Na pewno czujemy zawód, bo wszyscy chcieliśmy zagrać w tym meczu, ale nie udało się i teraz najważniejsze jest to, co przed nami. Byliśmy cały czas gotowi do gry. Czekaliśmy tylko na sygnał do wznowienia meczu, ale organizator podjął inną decyzję. Trudno – powiedział młody lewy obrońca ŁKS-u w rozmowie z oficjalną stroną klubu.

„Postęp był zauważalny”

W sparingu z Radničkim Niš, pierwszym podczas tureckiego zgrupowania, ŁKS miał problem z konstruowaniem akcji i narzuceniem rywalowi swojego stylu gry. W ocenie Pogorzały tym razem zespół zaprezentował się lepiej. – Elementy gry, na które zwracaliśmy piłkarzom uwagę po meczu z Radničkim, się poprawiły, postęp był zauważalny. Chodzi mi przede wszystkim o grę na połowie rywala i stwarzanie sytuacji podbramkowych. Na pewno nie było ich jeszcze tak dużo, jak byśmy sobie życzyli, ale wynikało to przede wszystkim z błędów technicznych i podejmowania przez zawodników złych decyzji – ocenił szkoleniowiec.

Pozytywy w grze ŁKS-u w przerwanym sparingu dostrzega także Mikkel Rygaard, który miał udział w zdobytym golu – sprytnie przepuścił piłkę dogrywaną przez Pirulo do Łukasza Sekulskiego. – Deszcz sprawiał ogromną trudność, co nie pomagało nam na pewno w kreowaniu akcji ofensywnych, zwłaszcza tych po ziemi, a tak przecież lubimy grać. Udało nam się przeprowadzić kilka ciekawych ataków, choć oczywiście nadal są w naszej grze rzeczy, które należy poprawić. Na pewno był to wartościowy sparing – podsumował duński pomocnik, dla którego był to drugi mecz w barwach ŁKS-u.

Reklama

Kolejny sparing czeka ełkaesiaków już w środę. Ich rywalem będzie FK Ołeksandrija – ósmy zespół ukraińskiej ekstraklasy.

Fot. ŁKS Łódź

Piłka nożna

ŁKS Łódźpiłka nożna

Dodaj komentarz