Reklama
Reklama

Trener ŁKS-u: „Nie potrafiliśmy zarządzać meczem”

Czas 2 min czytania
Trener ŁKS-u: „Nie potrafiliśmy zarządzać meczem”

fot. Marian Zubrzycki

– Uważam, że jako drużyna zrobiliśmy dziś dużo, żeby ten mecz wygrać. Okazało się jednak, że to nie wystarczyło – powiedział na konferencji prasowej po meczu Podbeskidzie-ŁKS trener ełkaesiaków, Marcin Pogorzała.

Reklama

– Uważam, że jako drużyna zrobiliśmy dziś dużo, żeby wygrać. Okazało się jednak, że to nie wystarczyło. Bardzo żałuję, że tak to się potoczyło, zwłaszcza, że sporo rozmawiamy z zawodnikami o zarządzaniu meczem, z punktu widzenia którego kluczowe są pierwsze minuty po zdobytej i straconej bramce. Dzisiaj nie potrafiliśmy zarządzać meczem we właściwy sposób i to po raz kolejny odbiło nam się czkawką – podsumował trener ŁKS-u.

Kto zawinił przy akcji bramkowej?

Pogorzała wrócił też do sytuacji z 62. minuty, kiedy Podbeskidzie zdobyło wyrównującego gola. -Za akcję bramkową odpowiedzialność ponoszą nie tylko stoperzy. Po zdobytej bramce za mocno się cofnęliśmy; to błąd, który popełnialiśmy też w ostatnim meczu i w spotkaniu z Resovią. Dodatkowo przeciwnik grał dziś takim systemem, którego nałożenie na nasz system powodowało konkretne konsekwencje i prowadziło do określonych sytuacji. W naszej drużynie wolny zawodnik znajdował się dalej od bramki przeciwnika, w Podbeskidziu – był ustawiony wyżej, znacznie bliżej naszego pola karnego. To był problem. który dał o sobie znać także w akcji bramkowej. Dodatkowo sytuację pogorszyło to, że nie wyszliśmy do pressingu w okolicach linii środkowej. W efekcie przeciwnik miał sporo swobody, zwłaszcza w okolicach naszego pola karnego i potrafił tę swobodę wykorzystać – ocenił.

Reklama

Powrót Dankowskiego

Trener ŁKS-u odniósł się też do powrotu Kamila Dankowskiego, który pojawił się na pierwszoligowych boiskach po raz pierwszy po długiej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł krzyżowych. -Cieszymy się, że Kamil jest już z nami, że jest do naszej dyspozycji i że przed kolejnymi spotkaniami będziemy mieli większy komfort przy wyborze składu. Liczymy na niego, ale liczymy także na Mateusza Bąkowicza – to dobry zawodnik, który przez wiele miesięcy trzymał wysoki poziom i nie chcemy doprowadzić do sytuacji, w której po powrocie Kamila nagle zostanie odstawiony – zakończył Pogorzała.

Reklama

Piłka nożna

ŁKS ŁódźMarcin Pogorzała

Dodaj komentarz

Reklama