Kibice Widzewa wściekli na Polsat

Polsat Sport FOT. MARIAN ZUBRZYCKI

Reklama


Czas 3 min czytania

Jakość transmisji i komentarz w meczu Widzewa z Sandecją Nowy Sącz pozostawiał wiele do życzenia. Kibice Widzewa nie przebierają w słowach w mediach społecznościowych.

Prawa do transmisji meczów Fortuna 1. Ligi ma Polsat. Najciekawsze według stacji mecze pokazywane są w Polsacie Sport, a pozostałe z danej kolejki w serwisie Polsat Box Go, który od 1 września zastąpił Iplę. Kibice od dawna narzekają m.in. na pory rozgrywania meczów. Tak było np. wtedy, gdy Widzew w Pucharze Polski (prawa do transmisji też ma Polsat) grał z GKS-em Jastrzębie, a stacja ustaliła, że mecz odbędzie się we wtorek o godz. 16. W efekcie stadion świecił pustkami, bo kibice byli w pracy lub w szkole.

Chcesz jeden mecz Widzewa? Płać za miesiąc

Za transmisje trzeba oczywiście płacić. Nie można już, tak jak wcześniej, wybrać jeden mecz i zapłacić tylko za niego (5, 10 złotych), tylko trzeba wykupić miesięczny abonament w cenie 40 złotych. Oprócz rozgrywek Fortuna 1. Ligi można też oglądać m.in. mecze Ligi Mistrzów i mecze siatkówki na kanałach Polsatu. Wielu kibicom się to jednak nie podoba, bo te transmisje mieli zapewnione już wcześniej wykupując abonamenty w innych telewizjach cyfrowych.

Reklama

Bywa więc i tak, że kibice Widzewa oglądają mecze swojej drużyny w Łodzi na stadionie, a mecze wyjazdowe na antenach Polsatu, do których mieli już dostęp, bo spotkania drużyny trenera Janusza Niedźwiedzia są tam pokazywane dość często, a tylko jeden mecz na stadionie rywala na platformie Polsat Box Go. I wychodzi na to, że za jeden mecz płacą 40 zł. To bardzo dużo.

Polsat pisał kiedyś w mediach społecznościowych, że nie ma póki co planów, by to zmienić i wrócić do zamawiania jednego konkretnego meczu. Kibic nie ma więc wyjścia, jeśli chce obejrzeć mecz swojej drużyny.

„Kpina”, „Wstyd”, „Czy to się dzieje?”

Trzeba płacić i to sporo. W zamian można jednak oczekiwać dobrej jakości, a z tym bywa różnie. Czara goryczy przelała się w poniedziałek, gdy Polsat Box Go pokazywał mecz w Nowym Sączu. Jakość transmisji była fatalna. Oddamy głos ekspertowi, czyli Tomaszowi Sadłeckiemu, który przez kilka lat był odpowiedzialny za transmisje meczów w Widzew TV. Drużyna z Serca Łodzi grała wtedy poniżej Fortuna 1. Ligi, więc klub sam mógł pokazywać swoje mecze. I były to transmisje bardzo profesjonalne, z komentarzem, powtórkami itd. Sadłecki transmisję z Nowego Sącza nazwał kpiną i naprawdę nie przesadził.

Reklama

Podobnego zdania był Arkadiusz Stolarek, czyli były komentator meczów Widzewa w klubowej telewizji. Zresztą oburzonych było wielu kibiców.

W wielu sytuacjach brakowało powtórek, choćby wtedy, gdy świetną sytuację w pierwszej połowie miał Bartosz Guzdek. Ale największym skandalem była sytuacja przed rzutem karnym dla Sandecji. Sędziowie sprawdzali na VARze, czy gospodarzom należy się jedenastka. Kibice na swoich ekranach oglądali sytuację, w której piłka z bliska trafiła w ramię Daniela Tanżyny. Trudno było dopatrzeć się tam zagrania ręką kapitana Widzewa. Sędzia Sebastian Jarzębak podyktował jednak rzut karny. Wydaje się jednak, że chodziło o zupełnie inne przewinienie, ale tego kamery nie pokazały. Komentator też upierał się, że chodziło o rzekome zagranie ręką Tanżyny.

Komentator to zresztą inna historia, bo Grzegorz Michalewski mylił się niemiłosiernie. Bartosza Guzdka nazywał Gruzdkiem, mylił ze sobą kolejnych piłkarzy Widzewa i robił to nagminnie. Do tego trenera Janusza Niedźwiedzia nazwał sędzią, stwierdził, że Danielak podał do Danielaka i uznał, że po wybiciu przez Widzew piłki z rzutu rożnego arbiter odgwizdał spalonego (?). Od początku transmisji kibice byli wściekli. Pisali o tym na Twitterze.

Polsat: To nie my!

Po meczu głos zabrał Michalewski. „Witam. Zostałem wezwany do tablicy odnośnie meczu Sandecji z Widzewem. Za transmisje odpowiadała firma zewnętrzna, a ja ten mecz komentowałem z Warszawy. Dla mnie też wielkim utrudnieniem był brak normalnego dźwięku ze stadionu i prawidłowych powtórek przy spornych sytuacjach” – napisał, ale kibiców to nie przekonało.

Okazało się zresztą, że kibice płacą 40 złotych miesięcznie Polsatowi, a ten nie odpowiada za transmisje, które sprzedaje. Potwierdził to na Twitterze admin Polsatu Box.

Kibicom niezadowolonym z jakości transmisji radził pisać skargi na adres pomoc@polsatboxgo.pl.

Wygląda na to, że kibice nie mają wyjścia – muszą płacić, by oglądać mecz i denerwować się na jakość transmisji i komentarza. Chyba, że te się poprawią. Na szczęście w tym roku rozegrane zostaną (i będą pokazywane) już tylko trzy mecze Widzewa. Ten niedzielny w Sercu Łodzi z Zagłębiem Sosnowiec transmitowany będzie w Polsacie Box Go, z Wisłą Kraków w Pucharze Polski w Polsacie Sport, a wyjazdowy z Chrobrym Głogów znów w Polsacie Box Go.

Polsat ma prawa do pokazywania Fortuna 1. Ligi aż do 2024 roku. Trzeba więc szybko uciekać do PKO Ekstraklasy.

Piłka nożna

Polsat SportWidzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz