Reklama
Reklama
Reklama

Widzew na transferowych łowach. Kogo klub łapie w sieci?

Czas 5 min czytania
Widzew na transferowych łowach. Kogo klub łapie w sieci?

Piotr Parzyszek/fot. piast-gliwice.eu

Widzewa zapowiada przed PKO Ekstraklasą siedem, osiem transferów. Sprawdźmy, co do tej pory napisano i powiedziano o spodziewanych transferach łódzkiego klubu. Dokładamy też informacje "Łódzkiego Sportu".

Na pewno wiadomo, że w kadrze zrobi się pięć wolnych miejsc, bo klub nie przedłuży kontraktów Tomasza Dejewskiego, Przemysława Kity, Mateusza Michalskiego, Patryka Muchy oraz Daniela Tanżyny. „Gazeta Wyborcza” wspominała, że ten ostatni rozmawia z Wisłą Kraków oraz Ruchem Chorzów. Możliwe więc, że zostanie w Fortuna 1. Lidze, bo Wisła spadła z PKO Ekstraklasy, a Ruch walczy w barażach. Wisła, która chce przebudować zespół po klęsce ubiegłego sezonu, też ma się interesować Dominikiem Kunem.

Reklama

28-latek to jeden z najbardziej ulubionych piłkarzy i najbardziej zaufanych ludzi trenera Janusza Niedźwiedzia. Widzew zaproponował Kunowi nową umowę, bo stara też wygasa 30 czerwca. Trwają rozmowy, bo piłkarz – po awansie do PKO Ekstraklasy – chce zarabiać dużo więcej, niż na jej zapleczu. I trudno się dziwić. Propozycję nowego kontraktu dostał też Krystian Nowak, który w starej umowie miał opcję przedłużenia jej po sezonie o rok. – Trwają rozmowy kontraktowe. Mocno pracujemy. Chcemy jak najszybciej zamykać kadrę – powiedział w programie „Piłka meczowa” w TV Toya wiceprezes Michał Rydz.

CZYTAJ TEŻ: Tomasz Stamirowski w specjalnym wywiadzie. Mówi m.in. o wzmocnieniu drużyny.

Reklama

W Widzewie zapowiadają też wypożyczenie młodych piłkarzy, którzy w minionym sezonie już się pokazali, ale jeszcze nie tyle, by budować na nich drużynę. Chodzi m.in. o Bartosza Guzdka i Kacpra Karaska. Ten pierwszy razem z Bartłomiejem Pawłowskim był najlepszym strzelcem drużyny (6 goli), ale wszystkie zdobył jesienią. Wiosną, jeśli w ogóle grał, by cieniem zawodnika z pierwszej rundy. To samo dotyczy Karaska. Klub myślał o wypożyczeniu go już zimą, ale coś poszło nie tak i 20-latek przesiedział wiosnę na ławce, albo na trybunach. W Widzewie nie chcą rezygnować z tej dwójki, ale szanse na regularną grę w PKO Ekstraklasie mają nikłe, dlatego lepiej, by grali np. na jej zapleczu. Chętni na nich powinni się znaleźć, bo przecież obaj to młodzieżowcy.

Co z Mattią Montinim?

Przy al. Piłsudskiego 138 zostają oczywiście piłkarze sprowadzeni w ostatnim oknie transferowym. W klubie już kilka razy mówiono, że sprowadzić Bartłomieja Pawłowskiego, Patryka Lipskiego i Ernesta Terpiłowskiego planowano dopiero latem po awansie, ale tak się złożyło, że trzeba się było decydować wcześniej. Teraz cała trójka ma ten atut, że już w Łodzi zadomowiła i w Widzewie ograła. To samo dotyczy zresztą Kristoffera Normanna Hansena i Martina Kreuzrieglera. Jeśli doliczymy do tego rehabilitującego się Jakuba Wrąbla oraz Marka Hanouska, Patryka Stępińskiego i Henricha Ravasa, czyli piłkarzy, którzy przedłużyli w ostatnich miesiącach kontrakty, to wychodzi na to, że pewną część kadry na PKO Ekstraklasę Widzew już ma.

LODZ. 24.10.2021 PILKA NOZNA. FORTUNA I LIGA WIDZEW LODZ – LKS LODZ N/Z MATTIA MONTINI, PIRULO FOT. MARIAN ZUBRZYCKI

Nie zapomnieliśmy też o Fabio Nunesie, Matti Montinim i Danielu Villanuevie. Portugalczyk powinien zostać (ma jeszcze rok kontraktu). Ważne kontrakty mają też Włoch i Hiszpan. Obaj ubiegłego lata podpisali dwuletnie umowy z opcją przedłużenia o rok. Montini jesienią miał przebłyski, ale wiosnę całą stracił z powodu kontuzji. Kurczy się jednak lista osób, które wierzą, że 30-latek jest w stanie pomóc drużynie w rywalizacji z najlepszymi drużynami w Polsce. Zresztą nie bez powodu absolutnym priorytetem Widzewa jest sprowadzenie klasowej „dziewiątki”. Włoch – jak nieoficjalnie wiadomo – może usłyszeć, że klub chce się z nim rozstać. Tym bardziej, że Montini ma konflikt z trenerem Januszem Niedźwiedziem.

Reklama

Z kolei Hiszpan ma niski kontrakt w Widzewie i nawet po obowiązkowej podwyżce po awansie (20 procent) nie jest wielkim obciążeniem budżetu. Pytanie tylko, czy da radę w PKO Ekstraklasie. Teraz miał ogromny problem z regularną grą, a co dopiero, jak do kadry dołączą jeszcze lepsi piłkarze.

Widzewa szuka rodaków Hanouska i Ravasa

To teraz priorytet klubu. Penetrowany jest rynek słowacko-czeski. Dobrą robotę zrobili Marek Hanousek i Henrich Ravas i tam poszukiwani są kolejni przyszli widzewiacy. Kilka dni temu w programie „Głos rozsądku” prezes Mateusz Dróżdż zdradził, że klub był bardzo blisko podpisania kontraktu z Matejem Kochanem, 29-letnim pomocnikiem ze Słowacji. – Praktycznie był z nami dogadany, ale transfer nam się wysypał.  Trzy tygodnie temu były już załatwione badania medyczne. Dwa tygodnie temu miał podpisać kontrakt. Nie stało się tak i niestety podpisał z Rużomberokiem – powiedział prezes. Ale na oku Widzew ma też innych graczy z tego regionu.

Po zakończeniu sezonu ruszyła transferowa karuzela i dziennikarze już wymieniają nazwiska piłkarzy, którzy mogą zasilić Widzewa. Piotr Koźmiński pisał o Hiszpanach. Pablo Alvarez Garcia, to 25-letni defensywny pomocnik z bułgarskiego Czerno More Warna. – Pojawiła się taka spekulacja. Nie jesteśmy z nim po słowie – stwierdził jednak Rydz w TV Toya. A z Koldo Obietą? To z kolei 28-letni napastnik z SD Amorebieta, czyli spadkowicza z Segunda Division. – Z nim również nie jesteśmy po słowie – to znów wiceprezes Widzewa.

Reklama

CZYTAJ TEŻ: Zbigniew Boniek: Do Widzewa przyjść musi siedmiu, ośmiu nowych piłkarzy

W czwartek Szymon Janczyk z Weszlo.com połączył z kolei o z łódzkim klubem króla strzelców drugiej ligi szwajcarskiej. To 23-letni Joaquin Ardaiz, były napastnik urugwajskiej młodzieżówki. „Ardaiz ma za sobą ciekawą przeszłość: kiedyś podpisał dobry kontrakt w MLS, zadebiutował też w Serie A. Miniony sezon zakończył z 20 golami” – pisze dziennikarz i dodaje: „Ardaizem rzekomo interesuje się polski klub z 1. ligi, co mocno pasowałoby do Widzewa Łódź. Łodzianie, którzy wywalczyli właśnie awans do Ekstraklasy, mieli Urugwajczyka na radarze” – brzmi to jednak tylko jak domysły.

Rozpatrujemy kilkanaście różnych kierunków. Zawodnicy z Hiszpanii w Polsce się sprawdzają. Wiemy też, że sprawdzają się piłkarze zza naszej południowej granicy, więc bardzo mocno ten region obserwujemy – powiedział Rydz. – Tak samo jak kierunek polski: zarówno jeśli chodzi o młodzieżowców, jak i doświadczonych. Przy takiej liczbie ruchów, jakie planujemy – siedem, osiem transferów – spektrum jest wysokie.

Reklama

A trzeba też pamiętać o kierunku skandynawskim, gdzie dobre rozeznanie i kontakty ma dyrektor sportowy Tomasz Wichniarek.

W studiu TV Toya był również trener Niedźwiedź. Jego z kolei pytano, czy dobrych piłkarzy dla Widzewa można znaleźć w Fortuna 1. Lidze. – Przynajmniej kilku. Niekoniecznie, to gracze z samej czołówki. To piłkarze, którzy mogę wejść do składu, albo mocno rywalizować. Pamiętajmy jednak, że nie wszyscy są do wyciągnięcia. Nie zawsze się uda, ale kilku jesteśmy w stanie sprowadzić do Widzewa – powiedział i dodał, że chodzi zarówno o Polaków, jak i piłkarzy z zagranicy. – Większość to jednak Polacy.

Marzenia o Pirulo? A może Parzyszek?

Jeszcze jesienią, jako pierwsi, pisaliśmy o tym, że Widzew interesuje się Pirulo z ŁKS-u. Później potwierdzali to m.in. prezes Mateusz Dróżdż i właściciel klubu Tomasz Stamirowski. Hiszpan ma kontrakt z ŁKS-em, ale niewykluczone, że będzie chciał poszukać nowych wyzwać i znów zagrać w PKO Ekstraklasie. Klub z al. Unii szuka za to oszczędności. – To dobry zawodnik. To chłopak, który gra w Polsce już ładnych parę lat. To na pewno dobry zawodnik na warunki pierwszoligowe. Czy ekstraklasowe? Zobaczymy. Nie będę zdradzał szczegółów – powiedział dość tajemniczo Niedźwiedź i po chwili dodał: – Mamy wielu innych zawodników na liście i dużo większe potrzeby na innych pozycjach.

Reklama

Chyba w Widzewie Hiszpan wciąż chodzi niektórym po głowie. A pamiętać trzeba też, że do wzięcia jest jeszcze Antonio Dominguez, który rozstał się już z ŁKS-em. A to też dobry piłkarz.

Przede wszystkim potrzeby jest jednak napastnik i obrońcy. – Nie budujemy od zera. Mamy już szkielet drużyny: cztery, pięć ogniw, czyli dodając bramkarza, to połowa składu. Priorytety to środkowi obrońcy i napastnicy. To główne i mocne cele transferowe. Chciałbym już ich mieć na pierwszym treningu – stwierdził też trener Widzewa.

Jak dowiedział się „Łódzki Sport” z czerwono-biało-czerwonymi łączone jest też nazwisko Piotra Parzyszka. To 28-letni napastnik włoskiego Frosinone Calcio. Ostatni sezon mierzący 190 cm wzrostu napastnik spędził na wypożyczeniu w Pogoni Szczecin. Zagrał w 27 meczach, ale strzelił tylko jednego gola. O wiele skuteczniejszy był w przeszłości, m.in. klubach w Belgii, Holandii i Piaście Gliwice. Piłkarz wraca do Włoch, ale możliwe jest jego kolejne wypożyczenie. Może właśnie do Widzewa.

Reklama

O kim marzą kibice?

Oczywiście, jak zawsze w przerwach między rozgrywkami, zwoją listę życzeń mają kibice. Padają nazwiska Rafała Augustyniaka, który gra w Rosji, oraz Mariusza Stępińskiego, który gra na Cyprze. Obaj to oczywiście byli piłkarze Widzewa. To są jednak marzenia, które nie mają się jeszcze szansy ziścić. Po prostu klubu z Łodzi nie stać jeszcze na takich zawodników i pewnie jeszcze przez jakiś czas nie będzie.

Tak samo było w przypadku Patryka Szysza, napastnika Zagłębia Lubin. Prezes Dróżdż wspomniał o tym, że pytał 24-latka o przejście do Widzewa, ale nie było o czym mówić. Szysz poleciał do Turcji i podpisał kontrakt z klubem Istanbul Basaksehir. Tam płacą bardzo dużo.

Piłka nożna

Piotr ParzyszekPiruloWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama