Wywiady

3 lutego 2025 / 06:17

Sukces Magdaleny Zając. Łodzianka najlepsza w afrykańskim rajdzie [WYWIAD]

Magdalena Zając ukończyła pierwszy rajd w 2025 roku. W Africa Eco Race łodzianka zajęła pierwsze miejsce w klasie T1.1 oraz drugie w klasyfikacji samochodów. Jakie są […]
25 stycznia 2025 / 23:59

Widzew walczy na rynku transferowym. A co z Gongiem, Hajrizim i Rondiciem? [WYWIAD]

Jeden transfer na tydzień przed wznowieniem rozgrywek to na pewno mniej niż chcieliby kibice Widzewa. W rozmowie z „Łódzkim Sportem” dyrektor sportowy łódzkiego klubu wytłumaczył taki stan rzeczy, a także odniósł się do licznych kontuzji w drużynie i możliwego transferu Imada Rondicia.

Bartosz Jankowski: To miało być całkiem łatwe i przyjemne okienko transferowe, a wygląda na to, że będzie jednym z bardziej dynamicznych w ostatnich latach. To dobrze czy źle?

Tomasz Wichniarek (Widzew): Nie powiedziałbym, że jest ono wyjątkowo dynamiczne. Rzadko jest tak, że okienko zimowe jest łatwe, szczególnie jeśli chce się pozyskiwać zawodników, którzy od razu mają mieć większy wpływ na zespół. Tacy zawodnicy mają ważne kontrakty i ich dostępność jest naprawdę niewielka. Inaczej wygląda to latem, kiedy więcej piłkarzy jest dostępnych na rynku.

Czy był pomysł, żeby jeszcze próbować zatrzymać wypożyczenie Hajriziego w związku z urazem Ibizy? To chyba lepsza opcja no, sprowadzanie kolejnego obrońcy.

Nie było takiego pomysłu. Kreshnik nie wywalczył sobie miejsca w podstawowej jedenastce, a zależało mu bardzo na tym, by regularnie grać i stąd decyzja, by go wypożyczyć. Nie zmieniliśmy jej nawet mimo kontuzji Juana, bo wiedzieliśmy, że mamy już zawodnika, który na dniach podpisze z nami umowę. Chcieliśmy lewonożnego stopera i taki też piłkarz już do nas dołączył.

Na dzisiaj – Rondić jest bliżej transferu czy przedłużenia umowy z Widzewem? Dostał już w ogóle ofertę z Widzewa?

Imad ma ważny kontrakt z Widzewem, który się przedłuży po rozegraniu konkretnej liczby minut. Obecnie sytuacja wygląda tak, że jeśli nie…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

13 stycznia 2025 / 14:55

Michał Rydz: „Widzew będzie walczył o sportowe trofea”

Publikacja raportu finansowego za sezon 2023/2024 wlała w serca kibiców Widzewa dużo optymizmu. Klub nie ma długów i może ze spokojem dalej się rozwijać. Bartosz Jankowski: […]
9 stycznia 2025 / 19:59

Widzew sięga finansowego sufitu? Stamirowski: Mamy jeszcze sporo do zarobienia

Widzew nie ma problemów finansowych i to najważniejsza wiadomość na początku 2025 roku. Ale przed łódzkim klubem kolejny rok pełen wyzwań. – Mamy jeszcze sporo do […]
8 stycznia 2025 / 16:39

Miliony na łódzki sport. Wiceprezydent Łodzi o wielkich planach na 2025 rok [WYWIAD]

Minęło pół roku od kiedy dr Adam Wieczorek pełni funkcję wiceprezydenta Łodzi odpowiedzialnego za sport. Jakie były minione miesiące i czy kolejne będą obfitowały w sukcesy na sportowym polu z punktu widzenia władz Łodzi?

Bartosz Jankowski: Jakie aspekty bierze pan pod uwagę, rozliczając sportowy rok w Łodzi?

Dr Adam Wieczorek (wiceprezydent Łodzi): – Są trzy podstawowe obszary, na których się skupiamy zarządzając sportem. Pierwszy z nich to kwestia infrastruktury, drugi to aspekt dotyczący wydarzeń sportowych i trzeci to funkcjonowanie klubów: ich rozwój, finansowanie i szkolenie młodzieży. Do tego dochodzi czwarty obszar, który najbardziej interesuje kibiców, czyli wynik sportowy. Oczywiście my też mu się przyglądamy.

Zacznijmy więc od pierwszego obszaru, czyli infrastruktury. Plan na 2024 został zrealizowany?

– Muszę przyznać, że w tym przypadku rok był całkiem bogaty. Udało nam się zrealizować m.in. boisko przy Karpackiej, a także boiska przy Małachowskiego i Minerskiej, czyli w centrach szkoleniowych, gdzie trenują akademie piłkarskie Widzewa i ŁKS-u. To są trzy obiekty, które są już gotowe, ale do tego trzeba dodać rozpisane już przetargi. Mamy tutaj m.in. podgrzewane boisko przy al. Piłsudskiego, które jest wymagane przez PZPN. Tutaj czas nagli, a przecież w tym miejscu znajduje się teraz ogromna instalacja ciepłownicza firmy Veolia, której relokacja zajęłaby około półtora roku. Dlatego Miasto dołożyło wszelkich starań i we współpracy z władzami Widzewa zdecydowaliśmy o przesunięciu tego boiska. Obecnie trwają prace związane z wydaniem decyzji warunków zabudowy. Liczę na to, że wszystko skończy się dobrze, bo wiadomo, że ewentualna licencja…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

16 grudnia 2024 / 06:33

Z Widzewa na podbój Japonii. Wielka przemiana Jordiego Sancheza [WYWIAD]

Latem Jordi Sanchez opuścił Widzew. Hiszpan przeniósł się do Japonii. Podpisał kontrakt z Hokkaido Consadole Sapporo, które jednak, już z Sanchezem w składzie, spadło z japońskiej ekstraklasy. Jordi Sanchez opowiedział nam o początkach tej azjatyckiej przygody, wewnętrznej przemianie oraz zdradził, czego Widzew mógłby się nauczyć od klubu z Sapporo.

Bartosz Jankowski: Jak ci się podoba w Japonii? Czy atmosfera na stadionach jest zbliżona do tej w Polsce?

Jordi Sanchez (były piłkarz Widzewa, Hokkaido Consadole Sapporo): Japonia i Polska to praktycznie dwa różne światy. Na stadionach jest mnóstwo ludzi, ale przestrzegają oni wszystkich zasad. Między innymi dlatego stadiony są wolne od pirotechniki. Ale kibice Sapporo bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Jak wiadomo, Sapporo leży na wyspie, jest znacznie oddalone od innych większych miast. Chyba jako jedyni na każdy mecz wyjazdowy musimy latać samolotem. A mimo to nasi kibice są obecni także na stadionach rywali. Atmosfera na naszym stadionie w trakcie meczów jest świetna. Chociaż nie udało nam się utrzymać w lidze, to nasi fani cały czas nas dopingowali. Bardzo im za to dziękuję.

Jak ocenisz swój pobyt w Japonii od strony piłkarskiej? Domyślam się, że liczyłeś na więcej szans na grę.

No tak, sytuacja nie była łatwa. Wiedziałem, że drużyna znajduje się w strefie spadkowej, ale mimo to przyjechałem tutaj z wielkimi oczekiwaniami. Walczyliśmy w każdym meczu, ale okazało się, że utrzymanie w lidze było poza naszym zasięgiem. Takie jest życie. Osobiście też nie był to dla mnie udany czas. Liczyłem na dużo więcej, ale trener podejmował takie, a nie inne decyzje. To wszystko jednak dużo mnie nauczyło. Radzę sobie z tymi sytuacjami dużo lepiej niż jeszcze rok temu. W trakcie pobytu w Japonii nieco dojrzałem, spokorniałem, nauczyłem się trzymać język za zębami. Bo, jak pewnie dobrze wiesz, czasami miałem z tym problem.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Zostajesz w Japonii czy planujesz powrót do Europy?

Mam tu ważny kontrakt. Spodziewam się sporo zmian w drużynie, bo przecież spadliśmy do niższej ligi, ale chciałbym sprawdzić się w lidze japońskiej. Do tej pory nie miałem za dużo okazji, by pokazać na co mnie stać. Mam nadzieję, że w nowym roku ta sytuacja ulegnie zmianie i wreszcie pokażę, dlaczego Sapporo postanowiło mnie wykupić z Widzewa.

Czego Widzew mógłby się nauczyć od twojego obecnego klubu?

Pierwsze co przychodzi mi do głowy to dbanie o…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

11 grudnia 2024 / 15:40

Widzew rozmawia z ważnym sponsorem. „Chcielibyśmy, żeby Widzew był w TOP3 w Polsce”

Najbliższe miesiące będą dla Widzewa niezwykle pracowite. Za pół roku kończą się kontrakty wielu ważnym piłkarzom Widzewa. Równocześnie wygasa umowa z jednym z najważniejszych sponsorów klubu – firmą STS. Czy STS jest zadowolony z dotychczasowej współpracy, a co za tym idzie, czy rozważa podpisanie kolejnej umowy z Widzewem?

Bartosz Jankowski: Rok 2024 zbliża się ku końcowi. Jakie on był dla STS-u?

Paweł Sikora (Head of PR&Sponsoriship w STS): 2024 rok to czas rozwoju i wielu pozytywnych zmian w STS na czele ze startem nowej platformy komunikacyjnej „Bardziej” oraz wprowadzeniem do oferty konkurencyjnych i atrakcyjnych produktów, takich jak m.in. Game Changer czy Bonuseria. Na gruncie sponsoringowym też sporo się działo. Zintensyfikowaliśmy przede wszystkim liczbę aktywacji z klubami, które sponsorujemy – tutaj bardzo dużo wspólnie zrobiliśmy z Widzewem.

Najgłośniej chyba było o akcji “Dorzuć Misie“. Czy to event z którego jesteście najbardziej dumni?

Z punktu widzenia aktywacji sponsorskich zdecydowanie tak. Stworzyliśmy – po raz pierwszy w historii polskiej branży bukmacherskiej – długofalową, skalowaną aktywację, która objęła kilkanaście klubów w całej Polsce oraz mecz piłkarskiej reprezentacji narodowej. „Dorzuć Misie” zaangażowało kilkaset tysięcy kibiców na samych stadionach, a wiele więcej osób poza nimi, które włączało się do zbiórek maskotek. Bardzo doceniamy w tym kontekście zaangażowanie klubów, z którymi przeprowadziliśmy tę akcję, bo bez tego, nie byłaby ona tak spektakularna. Po zeszłorocznym rekordzie w Białymstoku (109 470 maskotek – przyp. red.), od początku 2024 roku mieliśmy sygnały m.in. z Pogoni Szczecin i właśnie z Widzewa, że rekord Jagielloni jest zagrożony. I obu klubom udało się go pobić, co jest wielkim osiągnięciem i czego raz jeszcze gratulujemy. Dziś „Dorzuć Misie” to już ponad 1,1 mln zł przekazane przez STS na cele społeczne związane oraz ponad pół miliona rzuconych pluszaków, które razem z nami niosły pomoc i realne wsparcie beneficjentom akcji.

Czy postawa pierwszej drużyny ma jakiekolwiek znaczenie przy podejmowaniu decyzji czy raczej decydująca jest marka klubu i ogromna baza kibiców?

Oczywiście, że w idealnym świecie chcielibyśmy, żeby Widzew był sportowym TOP3 w Polsce. Wtedy klub jest jeszcze bardziej medialny, gra w pucharach europejskich. To korzyści zarówno dla samego klubu, jak i dla sponsorów. Wyniki sportowe…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

10 grudnia 2024 / 06:43

Nie ma mocnych na Widzew II. Czaplarski: Wreszcie jesteśmy gotowi na awans

Widzew II Łódź idzie jak burza w IV lidze. Jesienią zespół trenera Michała Czaplarskiego wygrał wszystkie 17 meczów i jest liderem tabeli. – W ostatnich latach nie potrafiliśmy awansować do trzeciej ligi. Miniona runda pokazuje, że wreszcie jesteśmy na to gotowi – mówi w rozmowie z „Łódzkim Sportem” Czaplarski.

Bartosz Jankowski: Czy Widzew II jest taki mocny, czy w tym sezonie jednak IV liga taka słaba?

Michał Czaplarski (trener Widzewa II): Nie zamierzam umniejszać tego, czego dokonaliśmy jesienią. W końcu wygraliśmy wszystkie mecze, z czego większość w bardzo zdecydowany sposób. Oczywiście jest to dopiero piąty poziom rozgrywkowy, ale w ostatnich latach nie potrafiliśmy awansować do trzeciej ligi. Miniona runda pokazuje, że wreszcie jesteśmy na to gotowi i mam nadzieję, że tę passę podtrzymamy wiosną.

Dwa sezony temu rezerwy Widzewa okazały się słabsze od GKS-u Bełchatów, rok później od Sokoła Aleksandrów Łódzki. Dużo pana nauczyły te bolesne porażki?

Myślę, że bardzo dużo nauczyły mnie wszystkie trzy lata spędzone w rezerwach Widzewa. Pierwsze dwa lata u boku trenera Patryka Czubaka. Kolejne pół roku pod okiem trenera Chrobaka i ostatnie miesiące ubiegłego sezonu już jako pierwszy szkoleniowiec. Z każdego sezonu wyciągnąłem naukę i wnioski, które, mam nadzieję, zaprocentują awansem do trzeciej ligi.

Najwięcej i najczęściej mówiło się ostatnio o Pawle Kwiatkowskim, Filipie Przybyłku i Danielu Gryzio.

Tak, to ciekawe, bo historia całej trójki jest inna. Paweł zadebiutował w ekstraklasie w meczu Pogonią Szczecin. Później miał pewne problemy z utrzymaniem miejsca w składzie, ale cały czas jest w pierwszej drużynie i do rezerw schodzi na pojedyncze mecze. Z Filipem jest inna sytuacja, bo zadebiutował za trenera Janusza Niedźwiedzia, ale u trenera Daniela Myśliwca już nie zyskał uznania. Plan był taki, by Filip został wypożyczony do jednego z klubów z poziomu centralnego, ale to się nie udało. Trochę tego żałowałem, bo ten chłopak ma takie umiejętności, że w moim odczuciu spokojnie by sobie poradził. Został w Widzewie i od tego czasu jest wiodącą postacią w drużynie. Jako trener cieszę się, że mam takiego zawodnika w zespole, ale życzę Filipowi, by jak najszybciej zaistniał gdzieś wyżej, bo na pewno go na to stać.

Na koniec Daniel Gryzio, o którym głośno zrobiło się dopiero kilka tygodni temu.

Trudno się dziwić, bo…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

3 grudnia 2024 / 15:45

ŁKS pokona Legię? Chojnacki: Legia musi się obawiać tego spotkania

Pucharowy mecz ŁKS – Legia ma jednego faworyta i jest nim zespół z Warszawy. Tegoroczne rozgrywki w tym roku są jednak wyjątkowo zaskakujące. Szansa na kolejną niespodziankę, zdaniem Marka Chojnackiego, pojawi się w Łodzi. – Legia musi się obawiać takiego spotkania. Oni grają co trzy dni, łączą puchar, ligę i grę w Europie. To już końcówka roku, sił powoli zaczyna brakować, co było widać w meczu ze Stalą Mielec – powiedział w rozmowie z „Łódzkim Sportem” Chojnacki.

Bartosz Jankowski: Mecz ŁKS – Legia zbliża się wielkimi krokami, ale chyba trudno być optymistą przed tym spotkaniem. ŁKS jest skazywany na pożarcie.

Marek Chojnacki: No tak, ale to jest sport. Szansa na zwycięstwo, mniejsza lub większa, zawsze jest.

Co więc musi zrobić ŁKS, by wyeliminować Legię?

Chłopaki muszą zdecydowanie poprawić grę w ostatnich minutach. To nie jest przypadek, że w meczach ze Zniczem i Wisłą ŁKS stracił cenne punkty. Co więcej, stracili te punkty zasłużenie. Oglądałem te spotkania i w obu mniej więcej od 60. minuty to rywale dominowali. Jeszcze nie tak dawno ŁKS słynął z tego, że umiał utrzymać się przy piłce, ale niestety te dwa mecze tę teorię obaliły. Pojawiły się proste błędy, które wykorzystali I-ligowi rywale.

Legia prawdopodobnie też z takich prezentów skorzysta.

Wiadomo, jakim potencjałem dysponuje Legia. W lidze zdarza im się głupio…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

29 listopada 2024 / 15:42

Prezes Widzewa o Fundacji, wynikach i przyszłości trenera

Widzew postawił kolejny ważny krok w rozwoju, powołując swoją Fundację. O jej celach oraz o kwestiach sportowych po przegranym meczu z Puszczą Niepołomice porozmawialiśmy z Michałem Rydzem, prezesem Widzewa.

Bartosz Jankowski: Widzew powołał do życia swoją Fundację. Czy to odpowiedź na potrzeby dzisiejszego świata i informacja, że klub sportowy oddziałuje na zdecydowanie więcej dziedzin życia niż tylko sport?

Michał Rydz (prezes Widzewa): Dokładnie tak. Zdecydowaliśmy się na ten krok z kilku powodów. Skala działań klubu oraz inicjatyw kibicowskich jest bardzo duża, a my chcemy je realizować jeszcze lepiej. Fundacja ma nam to umożliwić. Naszym partnerem są kibice zorganizowani w fan clubach, osiedlach i stowarzyszeniach. Chcemy coraz lepiej odpowiadać na ich potrzeby. Mamy już listę kluczowych projektów na najbliższe miesiące, ale liczę na to, że z każdym kolejnym rokiem ta lista będzie coraz dłuższa, zaś kibice zauważą jeszcze lepszą jakość naszych działań.

Wiele inicjatyw wychodzi oddolnie. Widzew to chyba jeden z niewielu klubów, który może liczyć na takie zaangażowanie fanów.

Dla mnie to niebywały kapitał. Bardzo to doceniamy, dlatego też chcemy jeszcze bardziej zacieśnić tę współpracę. Fundacja to idealne rozwiązanie, które nam to umożliwi.

Czy nie odnosi pan wrażenia, że w ostatnich tygodniach dużo więcej czasu poświęcacie na inne aktywności, przez co pierwsza drużyna zeszła na dalszy plan?

To, co widać na zewnątrz to jedno, ale wewnątrz dzieje się dużo, dużo więcej. Moją rolą jest to, by tworzyć narzędzia do tego, by sport funkcjonował jak najlepiej. Podam prosty przykład. W tym tygodniu trwały ważne spotkania dotyczące m.in. ośrodka treningowego czy…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

26 listopada 2024 / 09:00

Janusz Kudyba: Tego czasami brakowało w ŁKS-ie

Piotr Grymm: Jak ocenia Pan poziom dzisiejszej 1. ligi? Jak bardzo rozwinęły się te rozgrywki na przestrzeni ostatnich lat? Czy w ogóle się rozwinęły? Jest w stawce sporo klubów z dużymi nazwami, ale pierwsze dwa miejsca zajmują kluby, które aż tak dużo emocji nie budzą.

Janusz Kudyba: Miałem okazję przez kilka komentować pierwszą ligę. W momencie, gdy do Termaliki przyszedł Marcin Brosz, musiał poukładać drużynę, sprowadzić nowych piłkarzy. Ten pierwszy sezon to był dla niego taki poligon rozpoznawczy. Parę razy miałem być okazję w Niecieczy jako trener i komentator i wiem, że właściciele Termaliki, czyli państwo Witkowscy słyną z dobrej organizacji pracy, a trener Brosz jest bardzo dobrym trenerem. To nie jest przypadek, że Termalica jest teraz liderem. Jest to zespół, który lubi grać ofensywnie i dominować. Myślę, że bez względu na to, jak potoczy się runda wiosenna, to Termalica będzie w pierwszej trójce.

Do Miedzi Legnica też trafił doświadczony trener, który zdobył m.in. wicemistrzostwo Polski z Jagiellonią. Jestem ambasadorem Miedzi, więc jestem na każdym meczu w Legnicy. Trener Mamrot stworzył zespół do bólu skuteczny i świetny w defensywie. To nie przypadek, że Miedź straciła najmniej bramek w lidze. To drużyna mało przewidywalna, która nie zawsze jednak prowadzi grę. Często Miedź oddaje piłkę rywalowi i czeka na jego ruch. Klub świetnie też przeszedł przez okienko transferowe i wydaje mi się, że ta drużyna też znajdzie się w ścisłej czołówce. Czy awansuje, to jeszcze nie wiem, bo do tego daleka droga, ale Miedź jak najbardziej może być w pierwszej trójce, tak jak Termalica. Obie drużyny są świetnie poukładane.

Ireneusz Mamrot był swego czasu także trenerem ŁKS-u. W Łodzi tak dobrze już mu jednak nie poszło.

Zgadza się, ale…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT

23 października 2024 / 07:00

Jakub Łukowski: Widzew robi wszystko, by wrócić na szczyt

Jakub Łukowski jest piłkarzem Widzewa od czterech miesięcy. Do widzewskich realiów zdążył już się przyzwyczaić, ale wciąż ma dość świeże spojrzenie na to, co się dzieje w łódzkim klubie. A, jego zdaniem, dzieje się dużo dobrego. – Widzew się rozwija i moim zdaniem jest na dobrej drodze, żeby wrócić na szczyt – mówi Łukowski w rozmowie z „Łódzkim Sportem”.

Bartosz Jankowski: Czy jesteś cierpliwym człowiekiem?
Jakub Łukowski (Widzew): Chyba tak. Przynamniej tak mi się wydaje.

Pewnie się domyślasz, że pytam głównie w kontekście twojej sytuacji w Widzewie i tego, że nie możesz sobie wywalczyć miejsca w pierwszym składzie. Kibice nie za bardzo mogą to zrozumieć.
Nie dochodzą do mnie za bardzo głosy od kibiców, bo już jakiś czas temu wyłączyłem się z mediów społecznościowych. Wiadomo, że czasem coś do mnie dociera, ale to pewnie jeden procent. Kiedyś było trochę inaczej, czytałem i nieco się przejmowałem różnymi wpisami, ale mi to nie pomagało. Postanowiłem się wyłączyć, bo nie czerpałem z tego żadnych korzyści.

Ok, to wróćmy do twojej sytuacji w Widzewie. Czujesz, że ławka rezerwowych to jednak nie jest to, po co tu przyszedłeś?
Każdy zawodnik trenuje po to, żeby grać w pierwszym składzie i pomóc zespołowi. Ale mecz trwa 90 minut. To nie jest tak, że tylko zawodnicy, którzy grają w pierwszym składzie są istotni. Czasami jest inny plan na mecz. Oczywiście na dłuższą metę chcę być zawodnikiem, który będzie grał w pierwszym składzie i tych minut zbierał jak najwięcej. No i taki jest mój cel. Pamiętam jednak, że trener jest osobą zarządzającą i to wszystko od niego zależy.

Czy mimo tego że nie grasz w pierwszym składzie, czujesz się istotnym elementem drużyny?
Oczywiście, bo jednocześnie jestem zawodnikiem, który jednak kilka tych występów w pierwszym składzie ma, a do tego regularnie wchodzę na boisko. To, że teraz nie grałem w pierwszym składzie nie oznacza, że zaraz nie uda mi się do niego wskoczyć. Walczę o to codziennie. To jest mój cel, ale ostateczna decyzja zawsze należy do trenera.

Czy można powiedzieć, że jesteś ofiarą przepisu o młodzieżowcu?
Nie lubię…

To jest tylko fragment artykułu.

Zapraszamy do przeczytania całego artykułu i innych ekskluzywnych treści ma naszym portalu. W cenie porannej kawy, już od 7,5 zł miesięcznie, uzyskacie dostęp do wszystkich treści ŁS PREMIUM, i to bez reklam!

Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą abonamentową i opcjami płatności widocznymi poniżej. Dla subskrybentów ŁS PREMIUM przygotowujemy dodatkowe promocje, w tym konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, m. in. biletami na mecze Waszych ulubionych drużyn sportowych z Łodzi i regionu.

Dlaczego Łódzki Sport w wydaniu PREMIUM? Dowiedz się więcej.

Dostęp do strefy Premium - płatność jednorazowa:
Abonament kwartalny - 32,00  z VAT
Abonament roczny - 100,00  z VAT